Wiedeń – bożonarodzeniowe jarmarki

Świąteczny czas już za nami. Zawsze staram się go zatrzymać chwilę dłużej i przeglądam liczne zdjęcia, wspominam świąteczną atmosferę i jeszcze chwilę dłużej cieszę się magią końca grudnia. Dzisiaj krótkie wspomnienie bożonarodzeniowych jarmarków w Wiedniu. Chociaż w Polsce ten zwyczaj zyskuje na popularności to jednak najpiękniejsze jarmarki wciąż znajdujemy za granicą. Tam do długoletnia tradycja, a i liczba jarmarków robi swoje – cztery w głównych punktach miasta (pl. Szczepana, pod ratuszem, na pl. Marii Teresy oraz w Schonbrunnie), a do tego liczne przystrojone budki w wielu punktach miastach. Jeśli za rok w grudniu będziecie mieli czas na krótki weekendowy wypad to koniecznie pomyślcie o Wiedniu. Połączenia autobusowe od kilku złotych, a spacer po świątecznych ulicach Wiednia jest niezapomniany.

Schonbrunn:

 

 

 

 

 

 

 

Pod ratuszem:

 

Pl. Marii Teresy:

 

 

7 Replies to “Wiedeń – bożonarodzeniowe jarmarki”

  1. Przepiękne zdjęcia! Wiedeń faktycznie jest fantastyczny;)

  2. Ale pięknie! Zazdroszczę :)

  3. Kasia, Ty mnie tymi zdjęciami nie kuś, bo właśnie w pociągu relacji Gdynia-Wiedeń siedzę i tak się zastanawiam, czy zgodnie z planem wysiąść w Katowicach, czy na stacji końcowej. Pozdrawiam :-)

  4. Pięknie tam! Ale ostatnio czytałam gdzieś, że Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu został uznany za jeden z najpiękniejszych jarmarków w Europie.

  5. O jejciu, ale piękne zdjęcia :)

  6. Co prawda zbliza sie lato, ale wlasnie wpadlam na tego posta i stwierdzilam, ze podziele sie przemysleniem na temat jarmarkow swiatecznych ;) Berlin, Wieden i Drezno – to chyba takie klasyki bozonarodzeniowe – bylam, polecam, ale jeszcze bardziej polecam takie perełki jak Eisenstadt (Austria) i Olomouc (Czechy) – spokojniej, troszke taniej, ale rownie uroczo, klimatycznie i pysznie (bo poza swiateczna atmosfera i buszowaniem wsrod straganow, jarmarki to przede wszystkim tony lokalnego jedzenia i grzaniec, przynajmniej dla mnie) ;)

    1. Dzięki za sugestie, być może skorzystamy pod koniec roku, szczególnie z czeskiego :) Oj tak, tony jedzenia to podstawa w takich miejscach, ale o jedzeniu pisałam już kiedyś na poprzednim blogu, więc nie chciałam się aż tak powtarzać ;)

Dodaj komentarz