Stambuł – photo diary

 

Przyznam, że planując w głowie różne podróże, rejon Bliskiego Wschodu jest dla mnie jednym z tych, które mnie interesują nieco mniej niż np. daleka Azja czy Australia. Mimo to, kiedy usłyszałam ofertę wyjazdu firmowego na kilka dni do Stambułu moja odpowiedz była oczywista. Tym razem wyjazd był zaplanowany dość dokładnie, więc nie miałam wyjątkowo dużo okazji do swobodnego spacerowania i gubienia się w tym mieście. Mimo to – zobaczyłam kilka niesamowitych budowli, miałam okazje przejść się uliczkami tureckich targów i zajadać bakławą. Ciężko będzie mi podać informacje o organizacji takiego wyjazdu, bo to nie ja odpowiadałam za większość szczegółów, ale mam nadzieje, że krótki opis oraz spacer fotograficzny nieco Wam przybliżą największe miasto Turcji.

 

Historia Stambułu sięga czasów przed chrystusowych, a zanim przyjął obecna nazwę, jest doskonale znany z lekcji historii jako Bizancjum lub Konstantynopol. Położony nad cieśniną Bosfor i znajduje się zarówno w Europie, jak i w Azji. Dzięki swojemu położeniu oraz burzliwej historii w tym rejonie świata, Stambuł był budowany również przez mieszankę kultur. Choć obecnie Turcja jest krajem zdominowanym przez islam, w czasach bizantyjskich Stambuł był stolicą cesarstwa wschodnio-chrześcijańskiego. Już to sprawia, że jest to miasto bardzo ciekawe.

Dla mnie było to pierwsze tak duże spotkanie z islamem. Przylecieliśmy późnym wieczorem w czwartek, więc dopiero w piątek nad ranem przekonałam się co oznacza nawoływanie przez muezzinow do modlitwy. Dźwięki pieśni rozlegały się kilka razy dziennie w całym mieście, a mi zapewniały skuteczną pobudkę każdego ranka. Przyznam, że będąc na terenie meczetu, z chustą na głowie w momencie kiedy się rozpoczynały, miałam wrażenie, że znalazłam się w „Baśniach 1000 i jednej nocy”. Spacery po Grand Bazaar, gdzie można było kupić lampę Alladyna lub przepiękne, kolorowe lampiony tylko potęgowały to uczucie.

 

 

 

 

Blue Mosque

 

 

Co warto wiedzieć przed wyjazdem do Stambułu?

  1. Choć większość szczegółów została załatwiona za mnie, musiałam zatroszczyć się o jedna rzecz – wizę. Obywatele Polski wciąż potrzebują wizy do Turcji, choć zarówno sposób jej wydania, jak i zachowanie na lotnisku wskazują, że Turcja po prostu na nas zarabia. Wizę można obecnie kupić w 3 minuty online, a następnie zabrać ze sobą wydruk. Jest też punkt na lotnisku w Stambule, gdzie można ją nabyć przed udaniem się do kontroli paszportowej. Natomiast osobą, która mi wizę w ogóle sprawdziła, była pani z obsługi linii lotniczej na lotnisku w Sztokholmie. Oczywiście sprawdziła tylko pod względem zgodności numeru z paszportem, bo nie potrzebowałam wizy by wsiąść na pokład. Natomiast urzędnik w okienku paszportowym od razu ja mi oddal, choć była złożona I mogłaby być na zupełnie inne nazwisko. Nie jest to jednak duży koszt – 20 dolarów, wiza jest ważna przez 90 dni.
  2. Turcy jeżdżą jak szaleni, a Stambuł jest wiecznie zakorkowany – już w folderze przed wyjazdem dostaliśmy informacje, że poruszanie się taksówkami po miesicie nie jest najlepsza opcja, bo ciągle stoją w korkach. I jest to prawda, miasto nie jest zakorkowany tylko nocą. Dlatego jeśli rozważacie wynajem samochodu – zastanówcie się dwa razy. Masę czasu spędzicie w korkach, a do tego styl jazdy Turków pozostawia wiele do życzenia. Ale jeśli wypożyczycie – nie bójcie się korzystać z klaksonu, tak jak wszyscy.
  3. Turcja jest dość tania – planując wyjazd do Stambułu najdroższe pewnie będą bilety lotnicze. Ceny w sklepach czy restauracjach są nieco niższe niż w Polsce. Nie jest to może różnica 50%, ale przy obecnych wahaniach tureckiej waluty, wyjazd powinien być w miarę ekonomiczny.
  4. Idąc do meczetu – zabierz chustę oraz długie spodnie. Do meczetu może wejść każdy, a wiele z nich ma osobne wejścia dla gości. Świątynie są zamknięte w godzinach modlitw muzułmanów, więc warto pamiętać, że najlepszym momentem na zwiedzanie jest ranek przed południem lub nieco późniejsze popołudnie (ale wciąż przed zachodem słońca!). Mężczyźni powinni mieć długie spodnie, a kobiety zakryte włosy oraz długą spódnicę. Warto jednak wspomnieć, że kiedy miałam na głowie własną chustę to byłam wpuszczona w spodniach. Ale kiedy raz musiałam chustę wypożyczyć i dostałam również spódnicę – pan przy wejściu kazał mi ją również ubrać. Pamiętajcie też, że przy wejściu ściągamy buty.
  5. Myśląc o powrocie dodaj sobie dodatkowy czas na lotnisku – jeśli należysz do osób, które na lotnisku pojawiają się na godzinę czy 40 minut przed odlotem samolotu, bo przecież trzeba tylko przejść kontrolę, to możesz zostać mocno zaskoczony. Po pierwsze, lotnisko jest bardzo duże, natomiast tłum w środku jeszcze większy, więc wszystkie kolejki zajmują dużo czasu. Piszę ‘wszystkie kolejki’, ponieważ wylatując przeszłam 3 kontrole – zaraz po wejściu jest pierwsza kontrola ze skanerami. Nie jest tak dokładna, jak normalne ‘security check’, ale należy wyciągnąć laptopa z bagażu, zdjąć pasek ze spodni czy wyciągnąć klucze z kieszeni. Jeśli lecisz z laptopem – trzeba go otworzyć i włączyć po drugiej stronie skanera. Kolejna kolejka jest do kontroli paszportowej – oczywiście to tylko formalność, ale paszport musi być sprawdzony w systemie i podbity pieczątką informującą o wylocie z kraju. Zaraz za jest już właściwa kontrola bezpieczeństwa – z wyjmowaniem płynów, elektroniki etc. Wydaje mi się, że przejście na ‘airside’ zajęło nam 35-40 minut. A potem trzeba się było jeszcze dostać do właściwej bramki.

 

Most łączący Europę z Azją

 

 

 

Moje wrażenia

Udało mi się odwiedzić 3 meczety, w tym dwa najbardziej znane – Blue Mosque oraz Meczet Sulejmana. Zwiedziłam także Hagię Sofię – świątynię, która z prawosławnej stała się islamską, a obecnie jest muzeum niezwykłych przemian w tym mieście. Nie powiem jednak, że zakochałam się w Stambule. Jest to miasto bardzo ciekawe i pełne wrażeń, ale dla mnie jest zbyt intensywne. Jest bardzo głośne, bo oprócz religijnych śpiewów, wszędzie jest gwar i trąbienie samochodów. Wszyscy wszędzie pala, co zarówno w Polsce, jak i w Szwecji, jest już niespotykane. Do tego spaliny i papierosy mieszają się z intensywnymi zapachami ze sklepów czy restauracji. A mnogość sklepów oferujących świecidełka i błyskotki (bo Turcy kochają wszystko co złote lub złotem pokryte) potrafi spowodować dodatkowy zawrót głowy. Dla tych, którzy uwielbiają targowiska, targować się ze sprzedawcami, kochają architekturę (bo ta naprawdę robi ogromne wrażenie!) i historię, będzie to miasto wspaniałe. Mój wyjazd trwał niecałe 4 dni, ale wyjeżdżając miałam wrażenie, że było to znacznie dłużej! Być może, gdybym mogła zwiedzać we własnym tempie miałabym nieco inne odczucia. Mimo to, uważam, że Stambuł jest takim miejscem na mapie świata, które warto zobaczyć.

 

 

 

Hagia Sophia

 

Widok na Meczet Sulejmana

5 Replies to “Stambuł – photo diary”

  1. Mnie Turcja niespecjalnie kusi turystycznie, ale zdjęcia piękne :)

    1. Mnie też bardzo nie kusiła, cieszę się jednak, że miałam okazję zobaczyć chociaż kawałek :)

  2. Wow!!! W Turcji jeszcze nie byłam, ale opisujesz ją tak, że chętnie bym się wybrała. Jedyne, co mnie odstrasza to właśnie wymagania co do islamskich zasad ;)

    1. Myślę, że to wiele zależy od podejścia. Oczywiście, ja również się nie zgadzam z wieloma zasadami np. narzucanymi kobietom w tym rejonie świata i traktowaniem ich jako człowieka drugiej kategorii. Natomiast w podróży staram się być otwarta i podchodzić z szacunkiem do kultury innych krajów czy religii. Na Bałkanach czy w Gruzji zwiedzając cerkiew albo monaster, również bardzo często musiałam narzucić chustę na głowę lub ubrać spódnicę.
      Oprócz tego wejścia do meczetu oraz nawoływań do modlitwy, które w żaden sposób mnie nie dotykały, tylko po kilku dniach mogłyby być już męczące ;) Stambuł jest bardzo ‘liberalny’ i nie odczułam istnienia wyjątkowo wymagających zasad czy restrykcji.

  3. “Wchodzisz w progi boże, pamiętaj o stosownym ubiorze” – taki napis widniał kiedyś w gablotce przy wejściu do naszej katedry, bo i w naszych kościołach nie powinno odkrywać się zbyt wiele ciała, tyle że u nas nie jest to tak restrykcyjnie przestrzegane jak na wschodzie, co widać zwłaszcza latem.

    Orient mnie kusi i marzy mi się wizyta na suku, ale chyba bałabym się tam jechać. Zdjęcia ze Stambułu piękne :-)

Dodaj komentarz