śniadanie we dwoje: wariacja na temat kanapki klubowej

Ostatnio zaczęłam liczyć ile weekendów spędziliśmy w tym roku w domu – nie zebrało się nawet 10. Do końca roku dobijemy może do 12 :) Ciągle nas nie ma, ciągle w rozjazdach (już nie chowamy nawet walizki do piwnicy, tylko stoi sobie przy stole w salonie). Ale jest fajnie – dużo się dzieje, uczymy się nowych rzeczy, poznajemy nowe miejsca. Natomiast brakuje mi trochę tych naszych prawie-rytualnych weekendowych śniadań we dwoje. Kiedyś niedziela była dniem placków, teraz placki zdarzają się raz na 3 miesiące. Kiedyś w piątek po pracy zawsze robiłam zakupy na sobotnie śniadanie, teraz ze zdziwieniem odkrywam, że trzeba o to zadbać, bo to ten czas w tygodniu, kiedy lodówka robi się pusta. Ale staram się pamiętać, przygotować zawsze coś, co wymaga nieco więcej inwencji np. ciekawe kanapki (bądź kompozycję z samych składników bez pieczywa ;)), a dzisiaj przedstawiam jedną z wariacji na temat.
Składniki:
  • 2 grillowane piersi z kurczaka,
  • 2 usmażone plasterki boczku,
  • 4 kromki chleba tostowego,
  • 1 duży pomidor,
  • 2 ogórki konserwowe,
  • 1 czerwona cebula,
  • 3 łyżki majonezu,
  • 1 łyżka pesto,
  • sałata
1. Grillowane piersi z kurczaka kroimy na cienkie plasterki.
2. Kroimy na plasterki również pomidory, cebulę i ogórki konserwowe.
3. Majonez łączymy z pesto, a chleb opiekamy.
4. Kromki smarujemy majonezem i układamy składniki – sałatę, pomidor, kurczaka, boczek, cebulę i ogórka.
5. Na to wszystko możemy położyć jajko sadzone lub po prostu przykryć górną kromką, przekroić na pół i podać.

6 Replies to “śniadanie we dwoje: wariacja na temat kanapki klubowej”

  1. Heh a ja myślałam, że to u mnie dużo się dzieje ;)

  2. Ja też, odkąd mamy mało czasu na śniadanie w środku tygodnia, staram się w weekend przygotowywać coś bardziej wymyślnego niż zwykła kanapka, czy klasyczna jajecznica. Świetna sprawa z takim śniadaniem. A kanapka wygląda super!

  3. Jaka fajna nazwa: kanapka klubowa :) Biorę w ciemno, zwłaszcza że uwielbiam kombinacje kanapkowe wszelkiego rodzaju :)

  4. My śniadań nie jemy razem, bo … się nie widujemy. Mąż znika gdzies koło 4-5 rano, ja o 7. Wspólnie spędzamy zazwyczaj kolacje i to nie zawsze :(
    Przeczytałam twój ostatni post o Londynie. Kocham to miasto, w ogóle Anglia mnie zauroczyła. Ale masz rację, jest brudno, to chyba widać na pierwszy rzut oka niestety.

  5. Kanapka klubowa fajnie brzmi, ja ostatnio mam fazę na ciepłe kanapki z opiekacza, podpiekam najpierw bułeczkę, a potem ładuję do niej co mam w lodówce:)) tylko bez sosów jem ją:)) Najważniejsze, że macie siebie i jesteście szczęśliwi:)) pozdrawiam i zapraszam do mnie kamal.ownlog.com mam blog na hasło:)) mogę je podać na maila lifeinspiring1@gmail.com

  6. Mniam!

    No i dobrze, że dużo się dzieje.

Dodaj komentarz