na weekend #3 – spływ kajakowy Nidą

Od pewnego czasu obserwuję, jak moje weekendy same się planują. Zaczyna się nowy miesiąc, a w ciągu kilku dni tworzą się pomysły i plany na kolejne (przynajmniej) 30 dni. Czasem się okazuje, że nie zawsze wszystko da się zrealizować, więc pewne pomysły w głowie krążą i krążą, aż muszą czekać do kolejnego roku. Tak było u nas ostatnio z kajakami – od zeszłego roku próbowaliśmy się umówić ze znajomymi na spływ, ale zawsze coś wypadało. W końcu, na początku sierpnia, tuż przed weekendem znajomi rzucili pomysł, żeby na spływ wybrać się właśnie wtedy – po szybkim namyśle stwierdziliśmy z L., że płyniemy! Na pierwszy raz wybraliśmy jedną z najbardziej popularnych (i obleganych) tras na Śląsku – Małą Panew i jej “Amazonkę”. Mimo 20 stopni i drobnych opadów i tak bardzo nam się podobało, więc postanowiliśmy, że przy kolejnej okazji znów się wybierzemy. Pod koniec sierpnia ponownie korzystając z zaproszenia znajomych postanowiliśmy odwiedzić województwo Świętokrzyskie i spłynąć jedną z tras po Nidzie.


Nida jest jednym z dopływów Wisły, a obszar na którym się znajduje, tzw. Dolina Nidy, został zakwalifikowany do programu “Natura 2000”, którego celem jest zachowanie określonych warunków przyrodniczych oraz gatunków roślin oraz zwierząt.
My wybraliśmy trasę ok 16km, rozpoczynającą się przy pięknym starym młynie w Wolicy, kończącą się w Brzeźnie, zaliczając trasę po Czarnej Nidzie, do której po drodze wpada Bobrza, a następnie połączenie Czarnej i Białej Nidy. Po drodze wokół mogliśmy podziwiać piękne widoki, a przez całą drogę towarzyszyły nam ważki :)
Przewidywany czas spływu to ok 5 godzin – nam udało się przepłynąć w nieco ponad 4, zaliczając kilka przerw na brzegu i masę wygłupów po drodze. Trasa nie jest bardzo wymagająca – owszem, znajdują się na niej bobrze tamy, powalone drzewa oraz mielizny, po których czasem trzeba kajak przepchnąć, ale jest tylko kilka miejsc, gdzie nurt jest bardziej bystry. Na ogół jest bezpiecznie – kiedy stan wody jest za wysoki kajaki nie są wypożyczane, jednak dla własnego bezpieczeństwa warto ubrać kapok (zwłaszcza, jeśli nie czujecie się pewnie w wodzie). Nam mimo przepłynięcia bardziej rwących miejsc udało się nie wywrócić, ale wiem, że na tej rzece wypadki się zdarzają. Warto też pamiętać, że dno rzeki jest bardzo nieprzewidywalne – często z płytkiej mielizny nagle przechodzi w zagłębienie, gdzie woda sięga np. do pach.

O czym warto pamiętać wybierając się na spływ?

  • przede wszystkim o dostosowaniu trasy do swoich umiejętności – nie porywajcie się na całodniowe spływy w nieznanym terenie, jeśli np. nigdy nie byliście na kajakach,
  • o dostosowaniu stroju do pogody – ma być komfortowo, ale warto pamiętać, że kajak może się przewrócić lub my będziemy musieli wyjść do wody, więc wybierzcie rzeczy, które można zmoczyć. Jest to szczególnie istotne w przypadku butów i nie, boso nie jest dobrym pomysłem, jeśli będziecie musieli wyjść z kajaka ;) Dodatkowo, wśród mojego wyposażenia, zawsze znajduje się lekka kurtka przeciwdeszczowa, bo pogoda bywa nieprzewidywalna,
  • jeśli płyniecie w upalny dzień obowiązkowo czapki lub chustki na głowę, krem z filtrem przeciwsłonecznym (im mocniejszy, tym lepszy – nie będziecie pamiętać, żeby się dosmarować albo i tak zrobicie to za rzadko ;)) oraz środek przeciw komarom i innym owadom,
  • woda oraz przekąski na drogę,
  • zabezpieczamy telefony, dokumenty oraz wszystko to, co nie powinno zmoknąć (z tego powodu odpuściłam branie aparatu, a zdjęcia z wody były robione kamerką w wodoszczelnej obudowie),
  • plecaki czy inne wyposażenie również zabezpieczamy np. foliowymi workami (mogą być na śmieci),
  • dodatkowo możecie rozważyć zabranie rękawiczek sportowych na dłuższe spływy, ale pamiętajcie, że najbardziej narażone na obtarcia są kciuki – w tym miejscu nie powinno być szwów albo powinny być tak ułożone, żeby nie przeszkadzały.

2 Replies to “na weekend #3 – spływ kajakowy Nidą”

  1. Bardzo fajny pomysł na weekend :-)

  2. Ale super :) Jak mi się chce gdzieś wyjechać po tych stresach :)

Dodaj komentarz