Miłość, wolność, równość

To była naprawdę piękna sobota. Idealny letni dzień w Sztokholmie. Słoneczny poranek, lekki wiatr wpadający do mieszkania podczas śniadania. Wycieczka rowerowa na jezioro, deser w ogrodowej kawiarni i spacer nad kolejne jeziorko. Do momentu kiedy zaczęłam wieczorem przeglądać internet, wiadomości z Polski i świata, po których na chwilę mnie zmroziło. Dziś rano czytając dalej nie byłam w stanie pozbyć się łez zbierających się w kącikach oczu. Musiałam odstawić telefon, wyłączyć się od wiadomości płynących z Białegostoku.

Mieszkam w mieście kojarzonym z tolerancją, w którym tęczowe flagi powiewają cały rok. Mieszkam w mieście, w którym na ulicy widuję pary jednopłciowe i gdzie nikogo to nie dziwi. Mieszkam w kraju, w którym kobieta-biskup kościoła wychowuje syna ze swoją partnerką. Mieszkam w miejscu, które co roku trafia na wysokie miejsca w rankingach najlepszych miejsc do życia, i część tej opinii zawdzięcza swojej otwartości.

Mieszkam w miejscu cywilizowanym, w którym ludzie wiedzą, że miłość nie wyklucza, a orientacja seksualna nie jest zboczeniem, tylko kwestią wrodzoną. I czytając opisy ataku na Marsz Równości w Białymstoku chce mi się płakać i jest mi wstyd.

Jest mi wstyd, że osoby atakujące i ja mamy to samo obywatelstwo, bo w takich chwilach nie jestem dumna z bycia Polką. Nie rozumiem nienawiści i nigdy nie zrozumiem nienawiści do grupy obcych osób, które w żaden sposób osobom atakującym nie zawiniły. Jak w Polsce, w kraju, który wielokrotnie doświadczył do czego prowadzi nienawiść do wybranej grupy osób, coś takiego może się wydarzyć?

Jest mi żal tych ludzi, którzy mają w sobie taką złość i agresję, że zamiast cieszyć się pięknym dniem wybierają rzucanie petardami i kamieniami w tłum innych osób. Nie rozumiem w jaki sposób miłość dwóch mężczyzn lub kobiet może negatywnie wpłynąć na ich życie, że podejmują takie kroki?

Jednak najbardziej mnie oburza i napawa wstrętem podszycie tego wszystkiego chrześcijaństwem i wycieranie sobie ust Bogiem. W sytuacjach kiedy ktokolwiek usprawiedliwia swoją agresję lub zło walką dla Boga mam ochotę spytać dla którego Boga walczy, bo najwyraźniej zupełnie inaczej ktoś mu wytłumaczył chrześcijaństwo niż mi. Zniesmacza mnie wykorzystywanie niezadowolenia społecznego do gry kościelnej lub politycznej, bo agresja nakierowana na konkretną grupę nie bierze się sama z siebie. I nie ma szans na takie rozprzestrzenienie bez odpowiednich środków. Jest to naprawdę poniżej krytyki, by nastawiać wrogo część społeczeństwa wobec innej. Nie ma to nic wspólnego z nauką Chrystusa, a jest cynicznym zachowaniem.
Dodatkowo oburzające jest, że do tej pory nie pojawiły się żadne słowa krytyki wobec zachowania demonstrujących czy obecności biskupa białostockiego dającego poparcie takim zachowaniom. Nie umiem pojąć, że instytucja, która sama była celem pogromów i ataków przez wiele lat, która powinna dawać schronienie uciśnionym może popierać (lub się nie przeciwstawiać) rzucanie kamieniami, tak bardzo wymowne w tej sytuacji, w innych ludzi, którzy nikomu nie zawinili! Myślę, że bardzo trafnie tę sytuację podsumował Jacek Dehnel, który widząc człowieka z koszulką: “Nie wstydzę się Jezusa” zadał sobie pytanie: “A czy Jezus nie wstydzi się Ciebie?”.

Źródło zdjęcia.

3 Replies to “Miłość, wolność, równość”

  1. Ja jestem przerażona tymi obrońcami tradycyjnej rodziny… Mnie nie obchodzi kto kogo i dlaczego kogo. I sąsiada też nie powinno co ja robię i z kim w wolnym czasie. Każdy z nas ma prawo robić i żyć po swojemu,zgodnie ze swoimi odczuciami, przekonaniami. Nie obraża mnie para 2 chłopaków, czy 2 dziewczyn, bo w jaki sposób miałoby mnie niby to obrazić, czy godzić w moje wartości? Od patrzenia na taką parę mam porzucić wiarę? To świadczy raczej o tym, jakie tamte osoby są słabe i bezwolne, skoro sama obecność inności, może im zaszkodzić i narzucić swoje poglądy…

  2. Podpisuję się obiema rękami i nogami pod Twoim postem. To, co się stało w Białymstoku to hańba. Rok temu sama byłam na marszu w moim mieście, nad głową latały nam kamienie, butelki i cegły, gazem dostałam po twarzy, a byłam tylko fotografem. Chociaż nie, nie tylko, bo całym sercem popierałam serdeczny, spokojny tłum z tęczowymi flagami. Po drugiej stronie łysi, odziani w skóry, z cegłami w dłoniach, wykrzykujący hasła: “Do gazu!”, albo “Kościół z nami!”. Przeraziło mnie, to czego doświadczyłam, do dziś nie umiem zrozumieć tej podłości, tej nienawiści. Koszmar.

  3. No comments. Najwyraźniej zadziałała tu zasaslda, że w pewnym momencie ofiarą staje się katem i ci, którzy sami kiedyś byli gnębieni, teraz gnębią innych, bo wciąż to co inne budzi w nas lęk, a ten agresję.

Dodaj komentarz