Mazury – o spełnianiu marzeń i dlaczego nie szkoda mi czasu na Polskę

Dzisiaj moje urodziny. Tort, 24 świeczki i “pomyśl życzenie zanim zdmuchniesz”. I tylko ciężko wybrać mi jedno życzenie, bo codziennie pojawiają się nowe.
Jestem optymistką i marzycielką, chociaż bardzo często sama ściągam się na ziemię. Przy tym wszystkim nauczyłam się, że wiele marzeń można spełnić samemu. Wystarczy się postarać, włożyć nieco wysiłku i sprawić, żeby coś się wydarzyło w naszym życiu. Przy okazji zauważam, jak wielu ludzi nie jest tego świadoma, jak wiele osób nie chce podejmować wysiłku prowadzącego do realizacji ich marzeń. Wysiłku, który często okazuje się być o wiele mniejszy niż pierwotnie się zakłada.
Jednym z ostatnich marzeń, które udało mi się spełnić było zrobienie patentu żeglarskiego i od wielu osób usłyszałam: “Ale fajnie! Też bym tak chciał/a. Zazdroszczę Ci, że możesz teraz sama pływać.” W odpowiedzi nasuwało mi się tylko jedno pytanie – to dlaczego tego nie zrobisz? “A bo wiesz, to zajmuje czas, trzeba wstać rano, jest na pewno męczące. Poza tym boję się, że nie zdam egzaminu.”
Żeglowania spróbowałam po raz pierwszy na początku gimnazjum na obozie sportowym i tak co roku. Raz z rodzicami wybraliśmy się na rejs po Mazurach, bo żeglarstwo to popularny sport w mojej rodzinie. Ale nigdy się nie złożyło, żebym zrobiła patent. Zawsze byłam załogantem. Rok temu, kiedy pojechaliśmy razem z L. na wakaje pod żaglami postanowiliśmy sobie, że za jakiś czas trzeba będzie patent zrobić. Już nie wystarczało bycie tylko załogą. Oboje chcieliśmy zrozumieć o co chodzi, jak prowadzić łódkę i tańczyć na wietrze.
Na Śląsku do najbliższego kursu mielibyśmy ok 20 minut samochodem. W Warszawie, nad Zegrze, była to prawie godzina. 6 weekendów poświęciliśmy tylko na jeżdżenie, pływanie i spanie. Kilkanaście popołudniowych godzin na naukę teorii oraz stres w trakcie egzaminu praktycznego, który okazał się być całkiem przyjemny. Tak, było to dość męczące – po całym tygodniu pracy nie następowały 2 dni wytchnienia, tylko 2 dni na słońcu, w deszczu, na wietrze, z obtartymi dłońmi (u mnie mimo rękawiczek) i tak ciągiem. Nie wiem kiedy minęły nam czerwiec i lipiec, mieliśmy mało czasu na wszystko, ale było to świetne doświadczenie. Poznaliśmy sympatycznych ludzi, spędzaliśmy weekendy na świeżym powietrzu robiąc to, co nam sprawia przyjemność. I co najważniejsze, nauczyliśmy się (nieco) żeglowania zdając pozytywnie egzamin. A potem? Potem był miesiąc oczekiwania, bo czekał nas rejs po Mazurach. Znowu mogliśmy siedzieć za sterem, znowu włosy czesał wiatr i znowu woda przyjemnie kołysała nas do snu. Poranki spędzaliśmy skacząc do jeziora prosto z łódki, a wieczory przy ognisku i gitarach śpiewając szanty i polskie hity.

 

I gdy w Słowenii rozmawialiśmy z innymi turystami z Polski pewien pan słysząc o naszych mazurskich planach spytał się: “A nie szkoda Wam czasu na Polskę?” zrozumiałam skąd się bierze ta niechęć do włożenia wysiłku. Naszym sportem narodowym jest narzekanie – na nasz kraj, na to, że marzenia się same nie spełniają, na rzeczywistość. Widzę jak wiele mamy kompleksów, że nie ma u nas nic ciekawego i wartego uwagi w porównaniu do innych krajów. Wolimy Grecję, Włochy czy Chorwację, a przecież kilkadziesiąt kilometrów od naszego domu może być mały, zaczarowany świat! Jak mało wiary w swoje własne umiejętności i to, że może się nam udać. Jak często widać podejście, że nie warto wkładać wysiłku, bo i tak się nie uda i będzie beznadziejnie.
A mi nie szkoda czasu na Polskę i nie szkoda mi czasu na spełnianie marzeń. I to chyba moje życzenie w tym roku – nie bać się spełniać marzenia. Nawet te szalone i nawet te, w które trzeba włożyć więcej wysiłku.

10 Replies to “Mazury – o spełnianiu marzeń i dlaczego nie szkoda mi czasu na Polskę”

  1. Marzenia się spełniają tylko trzeba w siebie wierzyć i zacząć działać w tym kierunku :) Sama w tym roku przechodzę niesamowite zmiany w życiu co wiąże się z spełnianiem moich marzeń. Cieszę się, że mam siłę i odwagę by to robić. Tobie też mocno gratuluję tego szczęścia i chcę życzyć Ci wszystkiego jak najlepszego, przede wszystkim duuużo zdrowia i radości w życiu, nieustannego uśmiechu na twarzy i po prostu tego by dalsze marzenia spełniały się tak jak to, które opisałaś dzisiaj. Sto Lat!! :*

  2. W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Ci odwagi w spełnianiu marzeń – powodzenia!

  3. Mi również nie jest szkoda czasu na zwiedzanie Polski, bo naprawdę jest piękna :)

  4. Piękny post :) Spełnienia marzeń :)

  5. Zgadzam się w stu procentach;) wszystkiego najlepszego!

  6. Kasiu, wszystkiego najlepszego! Niech wszystkie marzenia spełniają Ci się przyjemnie :)
    Masz rację, my Polacy uwielbiamy narzekać i siedzieć. Siedzieć i narzekać… Sama wiem, że wysiłek włożony w rozwój siebie i w zmianę myślenia / nastawienia popłaca. I to bardzo! :)))
    Ostatni urlop spędziliśmy zwiedzając Trójmiasto i Hel, poprzedni w Bieszczadach. I mimo, że niebawem wybieramy się na grecką wyspę to już planujemy Podlasie i Mazury… Kocham Polskę :)))

  7. Bo marzenia nie spełniają się same, tylko spełniamy je my :) Życzę Ci, żeby nigdy nie odeszła Ci chęć na ich spełnianie, nawet, jak nie będzie lekko :)

  8. Polska jest przepiękna! Jeśli ktoś mówi, że nie, to znaczy, że zna swój kraj bardzo słabo :) Mamy cudowne zabytki, parki narodowe i fantastyczne krajobrazy, jakich próżno szukać w innych zakątkach Europy. Trzeba to doceniać;):)

  9. Przepiękne zdjęcia :)
    Mi też nie jest szkoda czasu na Polskę. Dostrzegam piękno naszego kraju :)

    Wszystkiego najpiękniejszego Bejbe :* Oby spełniły się Tobie wszystkie Twoje marzenia!

  10. Uwielbiam Polskę, i chętnie po niej podróże okrywając zakątki te znane i mniej:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

Dodaj komentarz