Malta #2 – nasz plan zwiedzania

 

Choć na ogół z naszych wyjazdów staram się przygotowywać wpisy dotyczące pojedynczych miejsc lub dni wyjazdu, w przypadku Malty zdecydowałam się opisać odwiedzone miejscowości w jednym poście. Skąd ta zmiana? W przypadku Gruzji czy Japonii spędzaliśmy całe dnie przemieszczając się, doświadczając, zwiedzając etc. Na Malcie rzadko kiedy udawało nam się wyjść z kwatery przed 11 (bo w takim upale nawet ruszyć się z łóżka nie chciało), w trakcie zwiedzania godzinę poświęcaliśmy na obiad, kolejne pół na lody, a wracaliśmy często koło 17-18, więc odliczając czas dojazdów na zwiedzanie przypadało maks. 3 – 4 godziny dziennie. Malta jest rozmiaru Krakowa, więc niewielkie są także punkty turystyczne. I całe szczęście, bo lipcowe słońce nie ułatwia zwiedzania. Przechodząc jednak do konkretów, co zobaczyliśmy na Malcie?

 

 

1. Valletta, czyli stolica wyspy i jednocześnie najmniejsza i najbardziej wysunięta na południe stolica w Unii Europejskiej. Również jedno z najbardziej zatłoczonych miejsc, ale wystarczy zejść z głównej ulicy i od razu robi się ciszej. Na nas największe wrażenie zrobiły ogrody Barrakka (kto mnie zna, ten wie, jak lubię oglądać wszelką roślinność), ale inne zabytkowe budynki potrafią oczarować. Valletta to także miasto charakterystycznych balkonów i wykuszy.
Jeśli chcecie zjeść lody to koniecznie w Amorino – niedość, że przepyszne to jeszcze w formie… kwiatów w różku! Takie sorbety mogłabym jeść codziennie!
Dodatkową atrakcją może być rejs promem do pobliskiej Sliemy, skąd widać najbardziej znaną panoramę Malty.

 

 

2. Mdina, to dawna stolica Malty, zwana również miastem ciszy – jej wąskie uliczki sprawiają, że prawie nie ma w niej samochodów. Jest znana z wytwórstwa szkła oraz z roli w… Grze o Tron! Po uliczkach można przejechać się tradycyjnym powozem konnym, ale proszę – nie róbcie tego. Serce się kraje na widok umęczonych zwierząt w takim upale.
15 minut drogi autobusem znajdują się klify Dingli, gdzie miałam wrażenie, że znaleźliśmy się na innej planecie.

 

 

3. Gozo, to niewielka wyspa w archipelagu maltańskim i jedyne miejsce, w którym żałuję, że nie mieliśmy więcej czasu. Dopływa się promem w północno-zachodniego krańca głównej wyspy z Cirkewwy. Najbardziej znana atrakcja Gozo, czyli Azure Window, zawaliło się na początku 2017 roku, jednak i tak warto wybrać się w na ten skraj wyspy, bo klify, skały i woda tworzą niesamowite wrażenie!
Drugim punktem, który warto odwiedzić to główne miasto wyspy, Viktoria.

 

 

4. Plaża Ghajn Tuffieha, znajdująca się tuż obok Golden Bay ma sławę jednej z najładniejszych plaży na wyspie. Spędziliśmy na niej kilka leniwych godzin, natomiast zdecydowanie polecam wizytę popołudniu – ciężko mi sobie wyobrazić siedzenie na niej w tym tłumie w środku gorącego dnia. Warto dodać, że woda jest bardzo ciepła.

 

 

5. Marsaxlokk, czyli jedno z najbardziej wysuniętych na wschód miejsc na Malcie. Słynna wioska rybacka, która nieco nas rozczarowała – oprócz ulicy ze straganami i targiem z pamiątkami oraz zatoki z kolorowymi łódkami niewiele więcej się tam znajduje. Wygląda to malowniczo, jednak oprócz widoku niewiele więcej pozostaje. Najbardziej zatłoczone jest w niedzielę, kiedy odbywa się targ rybny.

 

 

Czego nam się nie udało zobaczyć?
Najbardziej żałuję, że nie mieliśmy więcej czasu na Gozo (lub, że nie wypożyczyliśmy tego dnia samochodu). Nie dotarliśmy też do wioski Popey’a oraz Blue Grotto. Zupełnie świadomie odpuściliśmy Comino i Blue Lagoon – tłumne wycieczki “bo trzeba zobaczyć” to coś, czego unikamy. Choć fakt, na zdjęciach wygląda malowniczo.

 

Jestem ciekawa czy któreś z tych miejsc zachęciło Was do wizyty na Malcie?

6 Replies to “Malta #2 – nasz plan zwiedzania”

  1. Cudne miejsca, cudne wspomnienia!!! Bardzo, bardzo chcemy z Małżonem na Maltę! :)

  2. Jak tam pięknie…

  3. Przeczytałam z zaciekawieniem, a moje plany co do Malty się nie zmieniły – czyli pozostaje poza listą priorytetów, ale mogłabym się kiedyś wybrać. Tylko po tym, co przeczytałam, zdecydowanie wolałabym jesienią – tolerancję na upały mam większą niż kiedyś, ale po co się męczyć.

    1. Każdy listę priorytetów powinien układać pod siebie, ale zgadzam się z Twoim planem ;) Maltę odwiedzić warto, ale jest znacznie więcej ładniejszych czy ciekawszych miejsc w Europie. I o ile ktoś nie jest miłośnikiem upałów, to jesień (bądź wiosna) sprawi, że podróż będzie przyjemniejsza. A swoją drogą jestem ciekawa Twojej listy priorytetów!

      1. W Europie z południowych kierunków mam Portugalię (tu chyba na wakacje chciałabym najbardziej) i Hiszpanię, Włochy, Bałkany też dość wysoko – lubię południowy klimat, tylko właśnie bez przesady z temperaturą. Norwegię czy Islandię też myślę, że warto odwiedzić.
        A z dalszych marzy mi się Meksyk objazdowo (tylko nie mogę się zdecydować, które rejony byłyby najważniejsze) i Japonia, Kolumbia czy Peru też chętnie. ;)

        1. W Portugalii byłam tylko w Lizbonie i na Maderze i chciałabym ją objechać. Podobnie wróciłabym do Norwegii czy na Bałkany, ale to na tak 2 tygodnie, żeby się nacieszyć. Islandia też mi się marzy!
          Japonię bardzo polecam! Peru brzmi ciekawie, choć mi chyba bardziej Boliwia się marzy w tym rejonie. Podobnie jak od Meksyku wolałabym Gwatemalę, ale i tak bardziej ciągnie mnie do dalekiej Azji niż Ameryki Śr-Płd. :) Fajnie tak sobie pojeździć palcem po mapie, ale trzymam kciuki za realizację tych podróży!

Dodaj komentarz