listopadowa piątka

Nawet nie przypuszczałam, że tyle czasu minęło od ostatniej piątki umilaczy! Przyszła jesień, a razem z nią więcej czasu spędzanego w domowym zaciszu. Jesień i zima to idealny czas na szukanie (i znajdowanie!) nowych sposobów na chwile relaksu i drobnych przyjemności. Dzisiaj kilka moich propozycji z ostatniego czasu.

1. Skrzydłokwiat – na ogół to wiosna nakłania nas do zakupu nowych roślin. Ja jednak wyszłam z założenia, że każda pora roku jest odpowiednia i po długich poszukiwaniach roślinki, która dobrze się będzie czuła w wybranym dla niej miejscu i która będzie mi się podobać, zdecydowałam się na zakup skrzydłokwiatu. Intensywny kolor liści i nietypowe ukwiecenie bardzo mi się podobają :)

2. Playlista 50 great female voices – jesień to także dla mnie czas, kiedy częściej sięgam po bardziej nostalgiczne i spokojne dźwięki. Od dawna korzystam z aplikacji Spotify, a jedną z jej zalet są gotowe playlisty. Tym razem trafiłam na zestawienie najlepszych damskich głosów. Towarzyszy mi czasem w pracy, a także w domu. Plus, dzięki niej poznałam kilka ciekawych piosenkarek.

3. Kapcie od Lunaby – choć uwielbiam chodzić boso to kiedy temperatury maleją, ciężko znaleźć wystarczająco ciepłą podłogę. Dlatego tak ważne są dla mnie wygodne i miłe kapcie. Niestety moje poprzednie z misiami Koala są już bardzo znoszone, więc postanowiłam kupić w tym roku nowe. Wybrałam bardzo ciepłe i puchate z Lunaby, polskiej marki prowadzonej przez Asię ze Styledigger. Są wykonane z runa owczego, niesamowicie grzeją, ale stopa się w nich nie poci. Do tego są bardzo wygodne.

4. Książka o Skłodowskiej – książki towarzyszą mi przez cały rok, ale nie ma nic lepszego niż wciągająca lektura z kubkiem gorącej herbaty po męczącym dniu. W ostatnim czasie książką godną polecenia okazała się biografia Marii Skłodowskiej-Curie napisana przez Iwonę Kienzler. Myślę, że warto lepiej poznać jedną z najsłynniejszych polskich kobiet, bo odkrycie promieniotwórczości to tylko część jej ciekawego życia.

5. Plakaty od NASA – nasze obecne mieszkanie dekorowałam dość spokojnie. W sypialni wisi nasze ogromne wspomnienie Madery, w kuchni zawisły Tatry Ryszarda Kai, w salonie postawiłam głownie na zdjęcia. Ale ściana w przedpokoju ciągle stała pusta, a ja mimo obejrzenia setek plakatów, grafik i obrazów nie umiałam znaleźć nic co mnie przekona. Ostatnio przez przypadek trafiłam na zbiór plakatów stworzonych na zlecenie NASA. Grafiki można pobrać, są w bardzo dobrej jakości. Tym razem mogę powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia, a dwa pierwsze plakaty wiszą już u nas :)

3 Replies to “listopadowa piątka”

  1. Skrzydłokwiaty są czarujące, też bardzo mi się podobają :)

  2. Plakaty wyglądają super! Kapcie – też chcę takie! :)

  3. Widzę, że mamy podobne upodobania co do kapci.

Dodaj komentarz