letnia lekkość – pavlova z malinami i jagodami

Pod naszym blokiem pewien czas temu otworzyło się bardzo ciekawe miejsce – cukiernia specjalizująca się w bezach. Długo zwlekałam z odwiedzinami, ale kiedy w końcu się zdecydowałam ich torty bezowe i małe beziki ze śmietaną i owocami stały się moim ulubionym deserem. Jedyna wada tego miejsca, która powstrzymuje mnie przed codziennymi zakupami (oprócz myśli, że trzeba ograniczać słodkości) to warszawskie ceny ;) Postanowiłam, że mając chwilę czasu i ochotę na deser bezowy zmierzę się z moim największym kuchennym niepowodzeniem – bezą. Do tej pory korzystałam z małego piekarnika elektrycznego z ograniczoną skalą temperatury, bez termoobiegu i z grzałkami blisko wypieków – niezależnie od wielu metod, które próbowałam bezy pieczone w nim zawsze były klęską. Teraz, chociaż piekarnik nie jest najnowszej generacji, okazało się, że kluczem jest właściwa temperatura i wychodzi bez większego problemu (chociaż wciąż nieidealnie ;)).

Mówi się, że bardzo ważne jest też idealne ubicie białek z cukrem, a raczej ich nie-przebicie, bo wtedy będą siadać, stracą swój blask i z bezy wiele nie wyjdzie. Cukier powinno się zacząć wsypywać po łyżce, kiedy białka nie będą jeszcze mocno ubite, a kiedy beza stanie się lśniąca i sztywna należy przerwać ubijanie. I pamiętajcie, że zawsze lepiej dodać nieco za dużo cukru niż za mało. Czytałam, że dodatek octu lub soku z cytryny sprawia, że białka w środku są bardziej ciągnące się, więc zawsze odrobinę dodaję.


Składniki na deser o średnicy ok 20cm:

  • 3 białka jajek
  • 150 g cukru pudru (liczę 1/4 szklanki na jedno biało)
  • niecała, płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • łyżeczka soku z cytryny
  • 250 ml kremówki
  • ulubione owoce
1. Białka ubijamy z cukrem wg. opisu powyżej dodając pod koniec mąkę i sok z cytryny.
2. Nakładamy na papier do pieczenia – dla ułatwienia można narysować sobie okrąg, ale ja wykładam “na oko”
3. Wstawiamy bezę do piekarnika rozgrzanego do 140 stopni i skręcamy temperaturę do 100. Pieczemy (suszymy) ok godzinę – półtorej. W przypadku piekarników gazowych polecam stopień nr 1 i lekko uchylone drzwiczki ;)
4. Dekorujemy ubitą śmietaną (nie potrzebuje cukru) oraz owocami.

7 Replies to “letnia lekkość – pavlova z malinami i jagodami”

  1. Wygląda fantastycznie! Miałam kiedyś okazję skosztować tego deseru- pycha! Wymyślony został bodajże na cześć jakiejś rosyjskiej baletnicy i na stołach święci triumfy do dziś :)

  2. w mojej rodzinie był taki okres, że na każdą okazję, każde spotkanie potrafili piec słodką pavlovą i to z kremem kokosowym z kawałkami princessy czy też czekoladowym z nutellą! o matko, zasłodzić się można! :D ja teraz mam zamiar ich oczarować wegańską bezą :)

  3. Wygląda przepięknie ;)

  4. Kuszą mnie wszystkie wypieki tak obsypane świeżymi owocami:)

  5. O matulu!
    Ależ smacznie wygląda….
    Pożyczam przepis i wypróbuję na bank!

    http://www.julinkowo.pl/

  6. Mmmm… Bezy… Uwielbiam…

Dodaj komentarz