kwietniowa piątka

Dzisiaj chciałam się podzielić kolejną porcją umilaczy – co tym razem sprawiło mi odrobinę przyjemności i przywołało uśmiech na ustach?

1. Downton Abbey – nie jestem typowym serialoholikiem. Rzadko kiedy porywają mnie produkcje, którymi zachwycają się moi znajomi – nigdy nie byłam wielką fanką House’a czy Breaking bad, które mają miano kultowych seriali. Natomiast jeśli już znajdę serial, który mi odpowiada to uwielbiam w nim wszystko. Tak też jest w przypadku Downton, o którym słyszałam wiele pozytywnych opinii, ale dopiero niedawno miałam okazję się skusić. Malownicze angielskie krajobrazy, cudowne stroje z początku XX wieku oraz piękny akcent większości aktorów – to tylko kilka zalet, które przychodzą mi do głowy jako pierwsze.


2. Sklep CoffeDesk.pl – wbrew pozorom nie jest to wpis sponsorowany ;) Coffeedesk trafia na moją listę z powodu uśmiechu na ustach, kiedy dostaję ich paczki. Firmowe kartony, naklejka z wesołym kotem, miłe listy w paczkach i przesyłki realizowane praktycznie od razu (ostatnio paczka z Kołobrzegu dotarła do Krakowa w mniej niż 24h, wiem, że dużą zasługę ma też InPost, ale produkty są na ogół wysyłane w kilka godzin po opłaceniu zamówienia). Do tego liczne promocje i bardzo fajny asortyment kawy, herbat i akcesoriów – ostatnio taka promocja uratowała nas przy uszkodzonym chemeksie.

3. Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych – tak jak przy szukaniu innych kosmetyków próbowałam wielu opcji. Peelingi grubo i drobnoziarniste, apteczne, drogeryjne itd. Dopiero po wypróbowaniu wielu półproduktów znalazłam rozwiązanie dla mnie odpowiednie. Oczywiście co jakiś czas, zamiast zrobić zamówienie przez internet, zaczynam próbować nowości, które znajduję w aptekach lub drogeria i zawsze potem żałuję. Jednak zawsze wracam do mojego ulubionego peelingu z e-naturalne.pl – lekki, nie zdziera a oczyszcza, skóra jest po nim odświeżona i jak on pachnie!

4. Jedno z moich ulubionych kont na instagramie – i to nie tylko dlatego, że dostrzegam tam urywki z Gliwic. Piękne mieszkanie, domowa dżungla, której mi nigdy nie udałoby się wyhodować, jeż Amelka i piękne prace malowane akwarelą.

5. Lokal “Krowarzywa” w Krakowie – dobrze znany w Warszawie, podbijający coraz więcej (serc)żołądków :) Na początku lutego został otwarty w Krakowie, a tłumy klientów potwierdzają, że była to dobra decyzja. Wegańskie burgery mogą być przepyszne, tylko trzeba je dobrze zrobić – oni wiedzą jak! Wpadamy przy okazji wizyt na starym mieście, mając ochotę na pożywne, smaczne i niedrogie jedzenie.

 

3 Replies to “kwietniowa piątka”

  1. Krowarzywa – brzmi smacznie.

  2. Serial wydaję się być ciekawy ;) może się za niego wezmę ;)

  3. Downtown Abbey- bardzo, bardzo lubię :)

Dodaj komentarz