kawa na poniedziałek: drip na lodzie, czyli ice brew

W zeszłym roku, kiedy wizja przeprowadzki z Gliwic była odległa, a Warszawa stała na ostatnim miejscu na liście możliwości, przyjechaliśmy do stolicy na weekend. Postanowiliśmy się przejść rano na śniadanie do jednej z knajpek w centrum i natknęliśmy się w menu na pozycję o nazwie: “drip na lodzie”. Niewiele się zastanawiając postanowiłam zobaczyć cóż to za wynalazek i zamówić kawę rozcieńczoną kostkami lodu. Tym sposobem zyskałam przepis na kawę idealną na lato i którą, w przeciwieństwie do cold brew, robi się błyskawicznie.

Do tego typu naparu poleca się kawy lekkie, o owocowym posmaku. Jeśli nie wiecie jak znaleźć taki smak to warto rozejrzeć się wsród ziaren pochodzących z Afryki. Zazwyczaj kawy pochodzenia kenijskiego, etiopskiego czy rwandyjskiego, jasno palone, charakteryzują się profilem dobrze nadającym się do ice brew. Wybór urządzenia do parzenia kawy należy do Was. Może być to aeropress, chemex czy dripper. Ja jednak tym razem skupię się na ostatnim, czyli dripperze. Jest to urządzenie dość proste, używane coraz powszechniej i relatywnie tanie. W kształcie lejka, zalicza się do metod przelewowych. Jednak w porównaniu do zwykłego ekspresu przelewowego ma kilka zalet. Po pierwsze, sami jesteśmy w stanie kontrolować temperaturę wlewanej wody. Po drugie, jesteśmy w stanie skontrolować tempo wlewania wody i zarazem czas parzenia, a jak wiadomo zbyt długi kontakt kawy z wodą zaburza smak napoju. Po trzecie, możemy kontrolować czy woda równomiernie przesącza się przez kawę.

Po umieszczeniu drippera na kubku lub dzbanku umieszczamy w nim papierowy filtr, który przelewamy gorącą wodą, w celu pozbycia się możliwego papierowego posmaku. Wsypujemy dość grubo zmieloną (jednak nieco drobniej niż do chemexu) kawę (klasycznie stosuje się przelicznik 1g kawy na 15ml wody) i wodą o temperaturze 90-95 stopni zalewamy kawę. Na początek tylko tyle wody, żeby ledwo zakryła kawę. Po odczekaniu 30 sekund powoli i równomiernie wlewamy resztę wody tak, aby cały proces parzenia nie przekroczył 4 minut.

A czym się różni metoda z lodem od klasycznej? Przede wszystkim część wlewanej wody zastępujemy lodem, który umieszczamy w kubku/dzbanku. Na ogół ⅓ użytej wody powinien stanowić lód, jednak nie bójcie się eksperymentować! Następnie proces parzenia przebiega podobnie, jak w przypadku klasycznego dripa. Zależnie od rodzaju kawy może się okazać, że trzeba nieco zaburzyć proporcje i dodać więcej kawy, bo schłodzony napar może okazać się zbyt wodnisty (zwłaszcza, jeśli jesteście fanami espresso).
W przypadku parzenia na lodzie w chemeksie lub przy użyciu aeropressu proporcje kawy i wody będą jeszcze inne – polecam samemu spróbować i znaleźć te, które najbardziej odpowiadają, dzięki temu zyskamy przepis na szybką, lekką i smaczną kawę na upalne dni.

3 Replies to “kawa na poniedziałek: drip na lodzie, czyli ice brew”

  1. Oj, ile z tym zachodu… Ale dla kawosza, to sama przyjemność.

  2. Nie wiem, czy poradziłabym sobie z całym etapem przygotowania…;) Ale wygląda super!:)

  3. Bardzo skomplikowanie i niesamowicie profesjonalnie to opisałaś. W życiu bym się nie podjęła :)

Dodaj komentarz