Kanada #4 – Peyto Lake, Lake Moraine, Lake Louise & Emerald Lake

 

Icefields Parkway to 230 km drogi pomiędzy Jasper a Lake Louise, wśród lasów i gór, a jej najwyższy punkt leży na 2070 m.n.p.m. Choć przejechanie jej nie powinno zająć więcej niż 3 godziny większość przewodników poleca poświęcenie na nią przynajmniej jednego, pełnego dnia. To właśnie przy Icefields Parkway znajdują się jedne z najciekawszych widoków Gór Skalistych i zdecydowanie warto odwiedzić ich jak najwięcej. Śpiąc przy jej północnym końcu, część z miejsc udało nam się odwiedzić w przeciągu 2 dni – o Athabasca Falls, Sunwapta Falls, Horseshoe Lake i Athabasca Glacier pisałam w poprzednim wpisie. Wyjeżdżając jednak z parkingu przy Columbia Icefield Discovery Center przed nami wciąż było 130km słynnej trasy o numerze 93A. Im dalej na południe jechaliśmy, tym lepsza zaczynała robić się pogoda.
Jedną z atrakcji Icefields Parkway jest możliwość dostrzeżenia dzikich zwierząt i tym razem dopisało nam nieco szczęścia, bo kilkadziesiąt metrów przed naszym samochodem drogę postanowił pokonać młody Grizzly! A następnie zatrzymać się na poboczu, by szukać pożywienia. Jednak to przystanek na Bow Summit, czyli najwyżej położonej części drogi, rozpoczął te kilkadziesiąt godzin widoków, które zostaną ze mną do końca życia. 

Zjeżdżamy na parking, a zza chmur powoli zaczyna wyglądać słońce, do tego topiący się śnieg pokrywający iglasty las wokół – jeden z moich ulubionych krajobrazów. Po krótkim podejściu powoli zaczynam dostrzegać niezwykły kolor w dolinie, a potem wychodzę na platformę i nie wierzę. Widziałam ten widok już tyle razy na zdjęciach w trakcie przygotowań do wyjazdu, ale wrażenie jakie robi widok na Peyto Lake jest nie do opisania! Mogłabym stać i patrzeć, bo jest to jeden z najpiękniejszych widoków mojego życia. Dalej patrząc na zdjęcia nie mogę uwierzyć, że tam byłam i tę „pocztówkę” widziałam na własne oczy.

 


Po kilkunastu minutach decydujemy się jechać dalej – przed nami jeszcze kawałek drogi. Chwilę później podjeżdżamy pod Bow Lake, które choć robi mniejsze wrażenie to zdecydowanie warto odwiedzić na spacer wzdłuż brzegu. Zatrzymujemy się jeszcze przy malutkim Herbert Lake, ale powoli marzę już o znalezieniu się w hostelu, bo to był naprawdę intensywny dzień. Pobudka w hostelu w środku lasu, jazda w śniegu, marznięcie na lodowcu, a do tego wszystkie cudowne widoki! W Lake Louise zatrzymujemy się w HI Lake Louise Alpine Center, który okazuje się być najbardziej nijakim hostelem na całej naszej trasie i jednym z najdroższych noclegów. Jednak w Lake Louise jest tak niewiele opcji do wyboru, że chcąc spać w tej okolicy nie da się wybrzydzać. Alternatywą jest nocleg w Banff, ale chcieliśmy sobie oszczędzić dojazdów po 60km w jedną stronę – ostatecznie była to bardzo dobra decyzja. Zaletą hostelu jest na pewno restauracja na parterze, dzięki której nie trzeba szukać miejsca do jedzenia w okolicy, bo Lake Louise jest niedużą wioską nastawioną tylko na turystów. Jednak największym plusem jest bliskość położenia wobec największych atrakcji okolicy – Lake Moraine oraz Lake Louise.

 

 


Oba jeziora uznawane są za jedne z najpiękniejszych na świecie i „must see” punktów w trakcie wyjazdu w kanadyjskie Góry Skaliste lub okolice Parku Narodowego Banff. Jednocześnie, w sezonie letnim są to miejsca bardzo turystyczne i zatłoczone. Jest to wyjątkowo ważne zwłaszcza w przypadku Lake Moraine, do którego wiedzie kilkanaście kilometrów wąskiej i krętej drogi, a na końcu czeka dość nieduży parking – od obsługi dowiedzieliśmy się, że w lipcowy weekend parking potrafi zostać zamknięty przed 7 rano! A turyści są kierowani na parkingi przy głównej drodze, z których docierają autobusy. My będąc przed szczytem sezonu letniego bez problemu dojechaliśmy w okolicy godziny 7, gdzie tylko ¼ parkingu była zajęta. 

Po wyjściu z samochodu można skierować się pod jeziorko, jednak najlepszy punkt widokowy znajduje się na wielkiej stercie kamieni, na którą wejście zajmuje kilka-kilkanaście minut. Tego ranka pogoda postanowiła osnuć góry mgłą, a nam zapewnić cudowny, tajemniczy krajobraz. Tutaj ponownie – ciężko mi było wyjść z zachwytu. Nie dziwię się, że dla wielu jest to najpiękniejsze jezioro świata, bo robi piorunujące wrażenie nawet w mniej pogodny dzień. Poszliśmy jeszcze na krótki spacer wzdłuż jeziora, ale zaczął padać śnieg, więc dość szybko wróciliśmy do samochodu.

 

 

 

 

Niedługo później dotarliśmy do jeziora Louise, które oprócz pięknego widoku zapewnia możliwość przepłynięcia się kajakiem oraz jest miejscem, w którym zaczyna się wiele szlaków górskich. Z racji pogody postanowiliśmy wybrać wersję minimum – szlak do Lake Agnes, przy którym stoi urocza, drewniana herbaciarnia. Cały trekking to niecałe 8km w obie strony, umiarkowanie trudnego podejścia. Niestety, herbaciarnia jest kolejnym popularnym punktem w ciągu dnia, więc odpuściliśmy stanie w kolejce ciesząc się otaczającą nas przyrodą. 

 

 

 

 

Ostatnim punktem tego dnia było, niespodzianka, Emerald Lake. Tym razem zdecydowaliśmy się odwiedzić miejsce w Yoho National Park, oddalone ok 40 minut drogi od Lake Louise. Park Narodowy Yoho znajduje się Kolumbii Brytyjskiej, więc przy okazji na chwilę zmieniliśmy prowincję, a w jego okolicy znajduje się w zasadzie tylko hotel znajdujący się na cyplu wysuniętym na jezioro. Zielonkawy kolor wody oraz spokojna tafla pozwalająca na obserwację pięknych odbić krajobrazu znów sprawiły, że nie chcieliśmy odjeżdżać z tego miejsca, a ja co 10 metrów zatrzymywałam się robić zdjęcia.
Po tych dwóch dniach miałam wrażenie, że to niemożliwe, żeby było jeszcze piękniej. I w pewnym sensie miałam rację, bo widoku na Peyto Lake czy Lake Moraine nic innego już nie przebiło. Nie oznacza to jednak, że dalej nie było warto jechać, bo przez kilka kolejnych dni czekało nas jeszcze nieco zaskoczeń!

 

 

 

 

3 Replies to “Kanada #4 – Peyto Lake, Lake Moraine, Lake Louise & Emerald Lake”

  1. uwielbiam patrzeć na zdjęcia z kanadyjskiej podróży, nie mogę się na nie napatrzeć, prawdziwy cud natury!

  2. Te zdjęcia są niesamowite, co za klimat, co za kolory! Wspaniałe miejsce!

  3. Zdjęcia też zapierają dech :-)

Dodaj komentarz