Japonia #3 – Tokio (elektronika, futuryzm i najbardziej zatłoczone skrzyżowanie świata)

Wyobraźcie sobie, że na terenie rozmiarów Małopolski umieszczacie całą ludność Polski. 38 mln ludzi na 15 tys. km2 – mniej więcej tak przedstawiają się liczby dla metropolii tokijskiej.
Tokio to jedno z największych miast świata, a kiedy ogląda się je z wysokości kilkudziesięciu pięter robi wrażenie miasta, które się nie kończy. Wśród szarości zabudowań rozciągają się gdzieniegdzie połacie zieleni, ale dzisiaj nie o parkach, a właśnie o urbanistycznej, architektonicznej i futurystycznej odsłonie tego miasta.
Zwiedzanie miasta pod tym kątem jest znacznie łatwiejsze niż rundka po parkach, świątyniach czy muzeach – wystarczy wysiąść gdziekolwiek w centralnym Tokio i na 99% wokół Was będzie bardzo nowoczesne budownictwo. A nawet jeśli nie, to będzie 10 minut dalej. Tak zbudowane jest to miasto – bardziej tradycyjne domy przeplatają się z futurystycznymi wieżowcami lub betonowymi plombami.
Jeśli jednak nie macie czasu na włóczenie się po mieście poniżej znajdziecie kilka miejsc, które warto odwiedzić, żeby poczuć klimat wielkiego miasta.

 

 

 

Akihabara – dzielnica elektryczna, pełna sklepów z elektroniką oraz grami komputerowymi. To także świetne miejsce dla fanów mangi oraz anime. Znajdziecie tutaj wielopoziomowe sklepy z każdym sprzętem świata, miejsca z konsolami i grami retro, pełno lokali z automatami do gier oraz maiden cafe, czyli kawiarnie, w których obsługa jest przebrana za pokojówki.

 

 

 

Shinjuku – dzielnica najwyższych budynków w Tokio. Wśród nich znajduje się Metropolitan Goverment Building, w którym na 45-tym piętrze znajduje się taras widokowy. W przeciwieństwie do SkyTree oraz City View, wejście jest za darmo.

 

 

 

Odaiba – sztuczna wyspa, zbudowana pod koniec XIX wieku jako teren obronny, dzisiaj jest popularną dzielnicą zakupową oraz rozrywkową. To na jej terenie znajduje się Legoland, Aquacity oraz Venus Fort, czyli centrum handlowe z wnętrzami stylizowanymi na miasta z południa Europy. Dla nas sporą atrakcją był showroom Toyoty, a wiele osób przyciąga Muzeum Rozwoju Nauki i Innowacji. Na Odaibę dojeżdża się autonomiczną kolejką(!), a wieczorem most na wyspę zostaje podświetlony zgodnie ze swoją nazwą, Tęczowego Mostu.

 

 

 

Ginza – dzielnica bogaczy, znana z wielu ekskluzywnych sklepów, ale także z wielu centrów handlowych, restauracji oraz kawiarni.

 

Shibuya – dzielnica o charakterze rozrywkowym oraz handlowym, jeden z głównym punktów na modowej mapie Tokio. Bardzo popularna wśród młodych ludzi, ale najbardziej znana jest z ogromnego przejścia dla pieszych – Shibuya crossing. W budynku tuż obok przejścia znajduje się Starbucks, z którego jest świetny widok na przejście – my z niego nie skorzystaliśmy, ale sądząc po tłumach przyklejonych do szyby jest to popularne miejsce wśród turystów :D

 

 

 

Roppongi – jedna z dzielnic nocnego życia, znana z kompleksu Roppongi Hills – otwartego w 2003 roku “miasta w mieście”. To tutaj znajduje się Mori Tower wraz Tokyo City View oraz muzeum sztuki współczesnej. W kompleksie znajduje się także przyjemny ogród i przyznam, że widok ogrodu wraz z wieżowcami w tle doskonale prezentuje to, jakie jest Tokio.

 

 

 

6 Replies to “Japonia #3 – Tokio (elektronika, futuryzm i najbardziej zatłoczone skrzyżowanie świata)”

  1. ciekawie sie czytało Twoją relację.
    Powiem Ci, że te kawiarnie z obsługą przebraną za pokojówki mnie zadzwiły, ale tak słyszałam, że Japonia generalnie słynie z dziewnych, nietypowych i bardzo oryginalnych pomysłów ;)
    Cat cafe!!! to też mój punkt na liście Tokio kiedyś jakoś :) Byłaś?

    1. Z dziwnych pomysłów i fetyszy. Kilka lat temu była akcja, że mieli automaty z brudnymi(!) majtkami damskimi, ale podobno ich zabronili :p

      Nie byliśmy, bo kocie kawiarnie zupełnie nas nie kręcą :p Chcieliśmy iść do kawiarni z jeżami(!!!), ale potem się okazało, że rezerwacje trzeba robić z naprawdę sporym wyprzedzeniem. Co ciekawe, u nich to często funkcjonuje nie jako typowa kawiarnia (wchodzisz, zamawiasz, zwierzaki dookoła), tylko jako forma spędzania czasu ze zwierzętami i płacisz za wstęp, ale np. możesz przynieść swoje jedzenie :D

      1. a o tych majtkach słyszałam, chyba to jeszcze funkcjonuje tak mi się wydaje. To miało bodaj zmniejszyć ilość gwałtów ;D
        A z jeżami świetna sprawa, będę pamiętać o tym!

  2. Chyba bym się zguiła na tym skrzyżowaniu, ale na tarasy widokowe chętnie bym wjechała.

  3. Fantastyczne miejsca! Zapewne odnalazłabym się w Japonii, nie boję się wielkich miast, do tego kocia kawiarnia i ta z jeżami, o której wspominasz wyżej- mistrzostwo świata! :) Ogólnie bardzo podoba mi się właśnie ten futuryzm, który cechuje Japonię. I te chwilami ich kosmiczne pomysły, jak np. też już wyżej wspomniane automaty z majtkami ;)

  4. Powiem Ci,że dla mnie optymalny jest Gdańsk, Warszawa po dwóch dniach już męczy. A Japonia to by mnie chyba przeraziła. Za duża, za tłoczno, za nowoczesna. Oj, bałabym się tych tłumów, że się zgubię :)

Dodaj komentarz