instamix #14

Kwiecień rozpoczęliśmy piękną pogodą. Czysty balkon oraz meble balkonowe sprawiły mi ogromną radość – przez ostatnie kilka lat byłam pozbawiona tej balkonowej przyjemności. Salon wraz z balkonem mamy wystawiony na stronę zachodnią, więc idealnie sprawdza się na korzystanie z wieczornego słońca po pracy :)

 

 

 

Tak prezentuje się wiosna w Krakowie. Rowery zostały wyciągnięte, postanowiliśmy nie kupować miesięcznych i tym sposobem zamiast w ciasnych tramwajach czas na dojazd do pracy spędzamy na rowerach. Rejony Wisły oraz Zakrzówka to wspaniałe miejsce na wycieczkę rowerową :) A jeśli mamy ochotę na lunch w wersji na zimno zabieramy go ze sobą na ławkę na przeciwko Wawelu!

 

W kwietniu odbyła się także kolejna edycja Restaurant Week. Tym razem wybraliśmy kuchnię azjatycką i nie zawiedliśmy się :) Oprócz tego polubiliśmy się jeszcze bardziej ze świetną, malutką knajpką na Kazimierzu – Curry up! serwującą indyjskie przysmaki. Obowiązkowo raz na tydzień lub dwa wpadamy na Butter chicken lub Chicken pakorę.

 

W kwietniu Wasze żołądki podbił wpis o zielonym cieście “leśny mech”. Nie tylko na blogu ;) Chyba padł mój instagramowy rekord pod tym zdjęciem. Jeśli nie widzieliście tego ciasta to musicie nadrobić – idealnie sprawdzi się na wiosenne przyjęcia. Przepis tutaj.

 

Mimo wrzucania relacji z podróży i pewnych moich przemyśleń, na blogu staram się pilnować “prywaty”. Czasem jednak nie mogę się powstrzymać – tak jak przy okazji 1,5 roku po ślubie i wspominania tego dnia.

 

 

Kontakt z naturą to coś, co uwielbiam i co mnie napędza! Lubię miasto, ale nigdzie tak nie odpoczywam jak w górach lub nad wodą, otoczona ciszą i przyrodą. W kwietniu musieliśmy przygotować naszą chatkę do sezonu, a pogodę mieliśmy cudną! Ciężko było uwierzyć, że to kwiecień. I niezmiennie, jak co roku, nadziwić się nie mogę, że żonkile zakwitły na wysokości 900 m.n.p.n. :)

 

 

Wiosna, ach wiosna! Może to zabawne, ale wciąż cieszę się jak dziecko na pierwsze lody jedzone w słoneczny dzień. Te “kręcone”, na gałki albo na patyku. U mnie zdecydowanie wygrywają Kaktusy, które uwielbiam od dzieciństwa. Jednak nie samymi lodami człowiek żyje, ale także… trawą i chwastami. Na ekologicznym Targu pietruszkowym na Podgórzu w Krakowie można dostać wiele ciekawych roślin i nie tylko.

 

 

 

Kwietniowe zestawienie zamyka znów nasz wyjazd w góry na majówkę. I tym razem pogoda dopisała, choć temperatura mogłaby być nieco wyższa. Mimo widoku na ośnieżoną Babią my i tak spędzaliśmy większość dnia na dworze. Na przykład jedząc wspólne śniadanie, gdzie królowała jajecznica z 20 jaj! A do popołudniowej kawy polecało się szybkie ciasto piaskowe, taka nieco “zeberka”, pieczone w prodiżu. Przepis jest banalnie prosty – 5 jaj ubijamy ze szklanką cukru na puszystą masę. Dolewamy szklankę oleju oraz szklankę wody gazowanej. Następnie dosypujemy 2,5 szklanki przesianej mąki wraz z 2 łyżeczkami proszku do pieczenia. Ciasto dzielimy na dwie porcje – do jasnej dodajemy łyżkę mąki, do ciemnej łyżkę kakao. Przelewamy na zmianę obie masy do blaszki wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą i pieczemy. W prodiżu ok 40-50 minut sprawdzamy patyczkiem), w piekarniku w 160 stopniach ok 50 minut.

 

4 Replies to “instamix #14”

  1. Lubię czytać Twoje wpisy, bo zawsze są pełne pozytywnej energii.

    1. Cieszę się :) Sama jestem dość pozytywna, dobrze, że chociaż trochę mogę tego przekazać!

  2. Lody Kaktus! Uwielbiam! :) :) Mogę je jeść na okrągło i mi się nie znudzą :)

  3. Robiłam ciasto 'leśny mech' i wyszło pyyyycha :D

    Zmiana adresu :)
    http://ukwu86.blogspot.com/

Dodaj komentarz