Goodbye Summer – co słychać? #7

 

Wiedziałam, że wraz z początkiem sierpnia i początkiem mojej szwedzkiej pracy, mój wolny czas znacznie się ograniczy. Nie sądziłam jednak, że aż tak, że świat blogowy będę odwiedzać w biegu, w krótkich przerwach korzystając z telefonu lub internetu na pokładzie samolotu, a na siedzenie przed komputerem w wolnym czasie będzie jedną z ostatnich rzeczy, które będę chciała robić. Dzieje się, a ja nie umiem się zdecydować czy mi z tym źle czy jednak nie ;) Z jednej strony tak, wracanie do domu dwa razy w tygodniu po 21 i padanie na twarz w piątek o 18 to nigdy nie był mój wymarzony styl życia. Z drugiej strony, uwielbiam tempo w jakim ostatnio uczę się nowych rzeczy, uwielbiam moją pracę i wszystko co wydarza się w wolnym czasie. Dzisiaj krótkie podsumowanie ostatnich dwóch miesięcy i mam nadzieję, że wraz z jesienią oraz nieco mniejszą liczbą planów na weekendy, uda mi się bywać tutaj częściej niż raz na miesiąc.

Sierpień rozpoczęliśmy w gronie znajomych, którzy kończyli swój wakacyjny pobyt. Nie był to prosty początek miesiąca dla mnie, bo po ponad dwóch tygodniach spędzonych z najbliższymi nam osobami i po 1,5 tygodnia gwaru w naszym mieszkaniu, obudziłam się pewnego dnia w kompletnej ciszy – znajomi bladym świtem pojechali na lotnisko, L. do pracy, a ja stanęłam przed świadomością, że za kilka dni zaczynam pracę (a takie wydarzenia zawsze mnie stresują) i że znów dzieli nas morze. Dobrze, że mimo wszystko mam pozytywne usposobienie, więc szybko poukładałam sobie wszystko w głowie i tak się zaczęło!

Pierwsze tygodnie w nowej pracy to spore wyzwanie – niby zajmuję się podobną dziedziną co wcześniej, ale w innym biznesie, w nieco innej formie i wydaje mi się, że oczekuje się również ode mnie innych rezultatów. Ale i tutaj mi się poszczęściło – trafiłam na świetnych ludzi w firmie i chociaż forma mojej pracy (pracuję jako konsultant, więc osoby, z którymi pracuję na co dzień to moje zespoły na kilka tygodni/miesięcy) nie sprzyja częstym kontaktom, już po 2 miesiącach wiem jakie mam w nich wsparcie i że w razie problemów, mogę na nich polegać. Jedyny problem jaki dostrzegam to nie wiem jak długo będzie mi się podobać takie tempo pracy ;) Sierpień w pracy skończył się kursem w mojej dziedzinie, a z okazji urodzin zdałam ważny egzamin certyfikacyjny. Nie pamiętam kiedy ostatnio rozwijałam się zawodowo w takim tempie, jak tutaj – każdy dzień to nowe wyzwania, nowe problemy, nowe sytuacje wymagające ode mnie opuszczenia mojej komfortowej strefy bezpieczeństwa. Dodatkowo taka forma pracy niesie ze sobą kilka dodatkowych przywilejów pt. z każdą kolejną firmą mam szansę na poznanie nowej części miasta oraz trafiam na firmowe lunche oraz kolacje, więc poznaję również Sztokholm od strony kulinarnej.

Sierpień był także miesiącem odwiedzin – najpierw w połowie miesiąca przylecieli nasi znajomi z Krakowa, więc spędziliśmy razem wspaniały weekend w mieście. A pod koniec miesiąca odwiedzili nas moi rodzice, którzy również dali się oczarować urokowi miasta. Jednak i tym razem wyjazd bliskich był okupiony moim gorszym nastrojem.

W międzyczasie zaliczyliśmy wycieczkę na archipelag sztokholmski, odwiedzaliśmy ulubione miejsca w mieście i tak przyszedł wrzesień. Mam wrażenie, że im starsza jestem tym coraz mocniej lubię początek jesieni, a wrzesień zdecydowanie jest moim ulubionym miesiącem. Zastanawiam się czasem czy lubię go dlatego, że zawsze jest pełen wspaniałych wydarzeń, czy jest pełen wspaniałych wydarzeń, bo mocno wierzę w to, że będzie dobrym miesiącem ;)? Główny powód mojej radości to moje urodziny. Bardzo lubię ten dzień i zawsze na niego czekam. W tym roku świętowaliśmy we dwójkę – jesienny bukiet od męża, obiad na wynos jedzony w moim ulubionym punkcie widokowym i deser w uroczej kawiarni. I przyznam, że nie mogłam uwierzyć w moje szczęście. Jeszcze rok temu świętowanie urodzin w Sztokholmie, kupowanie kwiatów na jednym z targów na Södermalmie i spontaniczne wyskoczenie na kawę do ulubionej kawiarni było tylko niewyraźnym marzeniem, które w tym roku udało mi się spełnić.

We wrześniu zdałam nie tylko egzamin certyfikacyjny, ale również pierwszy egzamin ze szwedzkiego. Zapisałam się także na kurs wspinaczkowy i dostałam licencję na asekurację (szwedzkie wymagania bezpieczeństwa). A miesiąc zakończyłam wyjazdem do Lizbony wraz z moją firmą – choć pierwszy dzień był dla mnie pracowity, bo byłam jednym z organizatorów warsztatów, to oprócz tego mieliśmy wspaniałe 3 dni słońca, świetnego jedzenia i pięknego miasta.

Niestety jak to w życiu, wrzesień miał też swoje dołki – przeziębienie wraz z bardzo smutną wiadomością od rodziny sprawiły, że przez kilka dni było mi tutaj koszmarnie źle. Niestety jest to cena za naszą decyzję, której byliśmy świadomi. Ale napiszę o tym więcej innym razem.

 

Przyznam, że w ostatnim czasie zwolniłam też z czytaniem książek. Albo raczej czas na książki poświęcam w dużej mierze tematom branżowym, więc mniej go na zwykłe lektury. W sierpniu i wrześniu na moim czytniku były:

  1. “Dzika droga” Cheryl Strayed
  2. “The Hundred-Year-Old Man Who Climbed Out of the Window and Disappeared” Jonas Jonasson
  3. “Wino z Malwiną” Magdalena Kordel
  4. “Dan-sha-ri” Hideko Yamashita
  5. “Trupia farma” Bill Bass
  6. “Nice Girls Don’t Get Rich: 75 Avoidable Mistakes Women Make with Money” Lois P. Frankel
  7. “Życie Zero Waste” Katarzyna Wągrowska
  8. “Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości”  Yuval Noah Harari

 

 

4 Replies to “Goodbye Summer – co słychać? #7”

  1. oj swietnie to znam
    zdarza sie ze wychodze do pracy po 6, okolo 17 szybki obiad i znowu w droge po to by wrocic kolo 22-23 i pasc na lozko

  2. Wrzesień chyba coś w sobie miał, bo podobnie mi minął – szalenie pracowicie, momentami nie wiedziałam, że nawet spałam, już trzeba było iść do pracy i walczyć z nadmiarem zadań.
    Piękne zdjęcia, jesień w Sztokholmie musi być przepiękna:)
    Mam nadzieję,że w październiku uda Ci się trochę zwolnić:)

  3. Kasiu, u Ciebie jak zwykle się dzieje. Gratuluję wszystkich osiagnięć i z okazji urodzin życzę ci wielu następnhych, czy to w życiu zawodowym, czy w prywatnym.

  4. Wszystkiego najlepszego! :) Niechaj spełniają się Twoje marzenia, słoneczka i radości w życiu niechaj Ci nie braknie, a sukcesy niech przychodzą tłumnie!
    Już zdążyłam się stęsknić, dobrze, że wróciłaś!
    Gratuluję nowych wyzwań :) Jak patrzę na tę ściankę, to sama bym się powspinała :)

Dodaj komentarz