Goodbye March – co słychać? #9

 

“Już kwiecień, zaraz lato leci, Wszystkich Świętych i znów będzie zima” – chociaż sama staram się nie żyć aż tak mocno w przyszłości to znów zaskoczył mnie upływ czasu. 1/4 roku 2018 już za nami! Po kiepskim styczniu i przyjemnym oraz zimowym luty przyszedł wyczekiwany marzec. Jaki był? Cudowny i męczący zarazem, pełen wdzięczności, ale także niepewności i jak na niego patrzę to dobrze, że był, ale cieszę się, że już jest za nami, bo nawet ja zaczynam wyglądać wiosny!

To już powoli nasza mała tradycja, że marzec zaczynamy wyjazdem na narty razem z bliskimi. W zeszłym roku był dość krótki, bo szykowaliśmy się do wyjazdu do Japonii, ale z racji tego, że w tym roku dłuższy urlop pewnie dopiero w lecie to zdecydowaliśmy się wybrać na ponad tydzień – lecąc w piątek po pracy i wracając w kolejną niedzielę spędziliśmy 9 dni poza domem. Jak wiecie z poprzednich wpisów – Szwecja nie jest najlepszym krajem dla narciarzy, dlatego tym bardziej cieszyliśmy się na te dni na alpejskich stokach, żeby móc się wyjeździć. Bardzo zawsze się też cieszymy na ten czas z rodziną – im dalej od siebie jesteśmy, tym mocniej go doceniamy. A do tego wszystkiego spełniło się jedno z moich małych marzeń i widziałam Matterhorn, jeden z najbardziej charakterystycznych szczytów Europy! Po takim wyjeździe wróciłam do domu pełna wdzięczności – wiem jak ogromne szczęście mam móc jeździć po najlepszych stokach kontynentu i podziwiać takie widoki.

 

Jak wiecie z poprzedniego wpisu, marzec dostarczył nam także nieco innych wrażeń – zmieniliśmy mieszkanie. Udało nam się zostać w naszej okolicy, która nam wyjątkowo przypadła do gustu. Bliskość zieleni oraz 20 minut nad wodę to naprawdę moja wymarzona lokalizacja. No dobra, widok na wodę byłby lepszą, ale raz, że takie mieszkania na ogół są droższe, a dwa, że bywają też gorzej skomunikowane. Obecne wydaje się być dobrym kompromisem naszych oczekiwań. Bardzo polubiłam też naszą nową kuchnię, a w zasadzie połączenie otwartej kuchni z salonem – to miejsce, w którym spędzamy sporo czasu każdego dnia, więc istotna jest dla nas funkcjonalność oraz to, jak się w nim czujemy.
Zanim jednak mogliśmy się na dobre rozgościć trzeba było się zająć sprzątaniem oraz przenoszeniem rzeczy. Jak zawsze była to operacja pochłaniająca czas i energię. Dodatkowo poprzednie mieszkanie należało posprzątać i najlepiej zdać jak najszybciej, a pod koniec miesiąca czekały nas kolejne wrażenia – Wielkanoc z rodziną u nas, w Szwecji!

 

Nie ukrywam, że najcięższa dla mnie w mieszkaniu w obcym kraju jest tęsknota za rodzicami, rodziną i znajomymi, dlatego każde spotkanie z nimi cieszy podwójnie. Prawie jak na skrzydłach wychodziłam z pracy w Wielki Czwartek, żeby odebrać rodziców, którzy przylecieli do nas na kilka dni. Towarzyszyła nam także siostra L. z mężem i w takim gronie spędziliśmy te kilka dni. Szczęśliwie w Szwecji wolne jest już od piątku, a jednocześnie prawie wszystko jest normalnie otwarte, więc mogliśmy spacerować, chodzić po muzeach i ulubionych kawiarniach. Nie zabrakło również tradycyjnego wielkanocnego śniadania, jak i mazurka, ciasta drożdżowego czy sernika, ale z racji tego, że spędzaliśmy czas aktywnie i nie mieliśmy go bardzo dużo na gotowanie, jedzenia wyszło “akurat” :)
Bardzo się cieszę, że znów mogłam pokazać fragmenty mojego ulubionego miasta moim ulubionym ludziom! Niestety czas jak zawsze minął zbyt szybko i kwiecień rozpoczął się znów nieco obniżonym nastrojem. Na szczęście perspektywa kolejnych wyjazdów do Polski humor poprawia – w maju wybieramy się do Krakowa, a w czerwcu w rodzinne strony.
Jak widać dużo się działo i zanim się obejrzeliśmy miesiąc śmignął. A dziś kolejny tydzień, kolejny poniedziałek, 1/3 kwietnia już za nami i tylko coś wiosny nie widać. Zawsze po wyjeździe narciarskim wracam z myślą, że jestem gotowa na nową porę roku. Tymczasem u nas niewiele lepiej niż miesiąc temu – śniegu już nie ma, ale ostatnio dość pochmurno i przymrozki w nocy. Natomiast jak już wiosna przyjdzie to będzie pięknie!

 

 

5 Replies to “Goodbye March – co słychać? #9”

  1. Kochana czemu tak mało zdjęć :-*

  2. Super, że mogliście święta spędzić razem z rodziną :) Za zimą nie tęsknię, cieszę się, że dziś u mnie było 25 stopni i od 3 dni piękne słońce :)
    O, zamieniliście mieszkanie, super :)

  3. Przepiękne widoki! ;)

  4. Widoki zachwycające :-)

  5. Widoki nieziemskie!
    Zazdroszczę! Kocham góry. Muszę się kiedyś nauczyć jeździć na nartach. Może to byłaby dobra opcja na rodzinne wypady we trójkę :)

    Święta w Szwecji też brzmią dobrze :) Fajnie, że rodzina mogła do Was przyjechać. Ja też w te święta wyjątkowo miło spędziłam czas. Oby więcej takich dni :)

Dodaj komentarz