Gilmore Girls: A Year in the Life, czyli o tym, że w tym roku Święta mam miesiąc wcześniej!

Jeśli zapytam o Twoje filmowe, muzyczne lub książkowe wspomnienia z dzieciństwa, co pierwsze nasunie Ci się na myśl? Dla jednych będą to przygody Tomka, dla innych Pan Samochodzik, Muminki, Harry Potter, Pippi Pończoszanka, Majka Jeżowska, Kombi, a dla niektórych może i Kargul z Pawlakiem. Przyznam, że zaskakuje mnie to jak działa nasz mózg w połączeniu ze zmysłami. Zaskakuje mnie jak dokładne mogą być wspomnienia sprzed wielu lat wywołane prostym bodźcem – rysunkiem, piosenką czy zapachem. Kiedy czuję zapach mandarynek lub przypraw korzennych, od razu myślę o grudniu i zbliżającym się Bożym Narodzeniu. Znam na pamięć wierszyki, które zapamiętałam w przedszkolu. Podobnie jak połowę piosenek Disney’a i potrafię rozpoznać po jednej nutce utwory popularne w latach 90-tych (ech, Budka Suflera ;)), zaskakując tym mojego męża, bo na ogół jestem “głucha”, a moje zdolności muzyczne są dość przeciętne. Wśród wielu filmów, książek i utworów muzycznych jest jeden serial, przy którym dorastałam. Serial, który jest takim sielankowym obrazkiem, dość mocno wyróżniającym się wśród innych – pełnych przemocy, science fiction, seksu, i który do teraz sprawia mi ogromną przyjemność, mimo, że tak – część znam na pamięć. I jeśli jeszcze nie znacie “Kochanych kłopotów”, bo tak brzmi polski tytuł, może te kilka powodów zachęci Was do obejrzenia.

 

Źródło

1. Kawa – kto pamięta jak rozpoczyna się cała seria? Lorelai odwiedza jadłodajnię Luke’a i prosi o kawę. Już po 30 sekundach wiemy, że główną bohaterką jest kawoholiczka. Kawoholiczka, która kawę z chęcią przyjmie dożylnie, na bal wejdzie z jednorazowym kubkiem kawy na wynos, a do tego wszystkiego od kawy uzależniła swoją nastoletnią córkę. Wszechobecna kawa i to nie w postaci pierniczkowego latte zalanego bitą śmietaną, a wręcz przeciwnie – klasyczna przelewówka i americano.

Źródło

2. Stars Hollow – małe miasteczko, w którym mieszkają główne bohaterki, pełne uroku i życia. Bo GG to nie tylko serial o Lorelai i Rory, to także opowieść o życiu w małym miasteczku, o jego mieszkańcach, którzy swą różnorodnością charakterów zapewniają całą masę zabawnych sytuacji. Wspominając Stars Hollow nie mogę pominąć trzech istotnych kwestii – klimat i urocze domy z takimi klasycznymi, amerykańskimi gankami. Jedno z najważniejszych miejsc wokół, którego toczy się życie, czyli jadłodajnia Luke’a – z wielką chęcią odwiedziłabym kiedyś takie miejsce, gdzie każdy każdego zna, a obsługa pamięta Twoje ulubione danie, no i to ciągłe dolewanie kawy do kubków! Ostatnią ważną kwestią są pory roku oraz masa festiwali z nimi związanych, które odbywają się w Stars Hollow – zawsze jestem ciekawa co tym razem się wydarzy przy okazji danego festiwalu i jak Taylor namiesza :)

 

Źródło

3. Wyjątkowa zima – co prawda Stars Hollow napędzane jest porami roku, ale chyba żadna z nich nie wyróżnia się aż tak jak zima. Zaczynając od tego, że to ulubiona pora roku Lorelai, która wyczuwa pierwszy śnieg i cieszy się z jego powodu jak dziecko (to prawie zupełnie jak ja :p), przez wiele niezapomnianych zimowych scen – odgrywanie bitwy z XVIII wieku czy walka Chrisa z Lukiem wśród świątecznych dekoracji. To na tę porę roku w serialu czekam najbardziej.

 

Źródło

4. Emily i Richard Gilmore – “Kochane kłopoty” to także opowieść o rodzinie, o trudnych relacjach i o tym jak bycie uprzywilejowanym może sprawić, że wcale nie jest się bardziej szczęśliwym. Każda rodzina, nawet takie jak z obrazka, mają swoje problemy, ważne jednak, że między nimi pojawia się pełno humoru, ciętych ripost i rodzinnego ciepła, które na pierwszy rzut oka jest głęboko ukryte.

 

Źródło

5. Poczucie humoru – choć niektóre żarty są kiepskie, uwielbiam bohaterów za ich poczucie humoru i celne docinki. Nieco niepoważna Lorelai, złośliwy Micheal, zwariowana Sookie – to tylko kilka przykładów na to jak różnorodnie można odbierać żarty.

 

Źródło

Dlaczego akurat dzisiaj postanowiłam napisać o tym serialu? Po 9 latach przerwy i zakończeniu, które nie zadowoliło wszystkich fanów, wczoraj wyszedł ekstra sezon – 4 odcinki, każdy trwający 1,5 godziny, po jednym na daną porę roku. Znów spotkamy “Gilmorki”, wypijemy kawę u Luke’a, będziemy spacerować uliczkami Stars Hollow i może nawet wpadniemy na piątkową kolację?
W najbliższy weekend, pomiędzy innymi planami, będę siedzieć wpatrzona w monitor, a już pierwsze dźwięki “Where you lead” sprawią, że poczuję znajome uczucie nostalgii, połączonej z pewnym sielankowym wyobrażeniem świata. Zupełnie tak samo, kiedy czuję zapach żywej choinki, miodownika oraz mandarynek. Dlatego w tym roku świąteczna atmosfera dla mnie zaczyna się już teraz!

8 Replies to “Gilmore Girls: A Year in the Life, czyli o tym, że w tym roku Święta mam miesiąc wcześniej!”

  1. Ja również kocham ten serial za to co Ty ;-) Jestem od 4 miesięcy mamą Anielki i chciałabym być w przyszłości taką przyjaciółką dla swojej córki jak Lorelai dla Rory (może ciut poważniejszą) :-D

  2. kurcze, kiedyś oglądałam ten serial, ale raczej od przypadku do przypadku. Ostatnio gdzieś czytałam o czytelniczym wyzwaniu GG. Podobno jest ponad 150 książek, które zostały wymienione w serialu, a wyzwanie polega na przeczytaniu ich wszystkich. Z czystej ciekawości chcę obejrzeć znowu, ale juz porządnie….jak tylko skończę Przyjaciół, siadam do kolejnego serialu :)

  3. Przez ostatnie kilka miesięcy oglądałam stare odcinki :D Nie wiem czy korzystasz, ale są na Netfliksie :)

  4. Lubiłam oglądać ten serial, choć już dzieckiem nie byłam, gdy go emitowali. Co do wspomnień wywoływanych jakimś bodźcem, to czytam właśnie czwarty tom "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta, w którym bodźcem do wspomnień był smak magdalenki maczanej w herbacie.

  5. Mnie jakoś ominął ten serial.
    Ja bardzo lubiłam "Cudowne lata", "Ich pięcioro", "Dzień za dniem" :)

    1. A ja akurat tych nie kojarzę, ale pewnie za młoda jestem ;) Z takich obyczajowych to jeszcze bardzo lubiłam "Siódme niebo".

    2. "Siódme niebo"też lubiłam – od razu nuci mi się piosenka ;)

  6. Uwielbiam ten serial od lat i wracam do niego co jakiś czas :) Cudowny, ciepły, magiczny.

Dodaj komentarz