ale to dobre! – wegańskie curry orzechowe

 

Przez lata nie przepadałam za naleśnikami, dopóki ich sobie nie zaczęłam sama smażyć  (powinny być cieniutkie, z lekko chrupiącymi brzegami). W przedszkolu miałam dość intensywny konflikt ze szpinakiem, a dziś wrzucam go nawet do koktajlu. Do szparagów miałam kilka nieudanych podejść, ale kiedy w końcu zjadłam je dobrze przygotowane, zaczęłam niecierpliwie czekać na sezon. Jako dziecko makaron jadłam albo w rosole albo z białym serem na słodko – sos boloński? neapolitański? Nigdy w życiu! Dzisiaj dalej nie jestem największą fanką makaronu, ale za tagliatelle z domowym pesto dam się pokroić.

Mogłabym tak jeszcze i jeszcze wymieniać. Miewam dziwne upodobania kulinarne – kto oprócz mnie i mojej najlepszej przyjaciółki je ruskie z ketchupem? A knedle to co najwyżej serowe (bez ziemniaków) i tylko z truskawkami? Jednak okazuje się, że sama siebie potrafię zaskoczyć tym, jak zmienia się mój smak i upodobania kulinarne. I tak jak kiedyś twierdziłam, że kocham kuchnię polską, tak obecnie najczęściej sięgam po przepisy azjatyckie. Za co ją tak uwielbiam? Za mnogość smaków i aromatów oraz za prostotę w wykonywaniu dań (pomimo potrzeby posiadania mniej typowych składników). Wystarczą warzywa, dla mięsożernych ulubione mięso oraz pomysł na sos. Ostatnio zdecydowałam się dodać kilka łyżek masła orzechowego do obiadu i powstało danie, które jeszcze nie raz pojawi się na naszym stole – curry orzechowe! Tym razem w wersji wegańskiej, ale zmiana w danie z mięsem to kwestia dwóch składników.

 

 

Składniki na ok 4 porcje:

  • 2 cebulki dymki
  • 2 ząbki czosnku
  • mała papryczka chilli (lub zamiennie chilli w proszku)
  • 3 marchewki
  • garść fasolki szparagowej
  • papryka czerwona oraz żółta
  • 4 łyżki pędów bambusa
  • kilka mini kukurydz
  • 2 garście świeżego szpinaku
  • ok 3 łyżki masła orzechowego
  • pół puszki mleka kokosowego (albo mała puszka)
  • 150 ml bulionu warzywnego
  • kilka łyżek sosu sojowego* (zależnie od Waszych upodobań i rodzaju sosu, jeśli jest to sos ciemny i gęsty to wystarczy mniej)
  • 2-3 łyżki pasty curry
  • kolendra do doprawienia
  • skórka starta z jednej limonki

*w wersji mięsnej można część zastąpić sosem rybnym

 

  1. Marchewki obieramy i kroimy w cienkie paski. Podobnie kroimy papryki. Fasolkę myjemy i kroimy na kawałki ok 5-6 cm. Przygotowujemy pędy oraz kukurydze.
  2. Cebulkę, czosnek i chilli siekamy drobno i podsmażamy na łyżce oleju na głębokiej patelni. Po chwili dodajemy warzywa (oprócz szpinaku) i dusimy pod przykryciem.
  3. W oddzielnym garnku łączymy mleko kokosowe z pastą curry, bulionem, sosem sojowym, skórką z limonki i masłem orzechowym. Podgrzewamy i mieszamy do połączenia się składników.
  4. Zalewamy warzywa sosem (jeśli nie mamy głębokiej patelni w pkt. 2, możemy wrzucić warzywa do sosu w garnku). Dodajemy szpinak oraz świeżą kolendrę. Całość gotujemy i redukujemy nieco sos, by zrobił się bardziej gęsty.
  5. Serwujemy z ryżem lub makaronem ryżowym, przed podaniem skrapiając sokiem z limonki.

 

 

4 Replies to “ale to dobre! – wegańskie curry orzechowe”

  1. Ja też knedle jem tylko serowe i z truskawkami. Śliwek nie lubię, jak robię knedle dla rodziny ze śliwkami to śliwki odkładam na bok :)
    Curry wygląda i z pewnością smakują pysznie :)

  2. Ostatnio pomału odkrywam kuchnię wegańską, dzięki znajomym, którzy oświecili mnie w kwestii świetnych knajpek z takim jedzeniem w moim mieście :) Powiem krótko- pycha! :) To curry wygląda fantastycznie i zapewne smakuje tak samo ;)

  3. Ruskie z ketchupem? Trzeba spróbować :-) Curry wygląda apetycznie :-)

  4. Moja koleżanka je wszystko z ketchupem, nawet ruskie ;)
    Danie wygląda mega pysznie.

Dodaj komentarz