Abisko i Kiruna, czyli wyprawa za koło podbiegunowe

 

Przeprowadzka oraz sporo urlopu w pierwszej połowie roku i w trakcie miesięcy wakacyjnych sprawiły, że nasze perspektywy na odpoczynek w pod koniec roku były dość niewyraźne. Nie umiem jednak długo wytrzymać bez organizacji wyjazdu, więc zaczęłam się zastanawiać nad wyjazdem weekendowym – najpierw z okazji naszej rocznicy, ale potem stwierdziłam, że może być też nieco później. Najważniejszym pytaniem było: gdzie?

Musiało być w miarę blisko, żebyśmy nie stracili więcej czasu na podróż niż sam pobyt. Musiało to też być miejsce, gdzie jest sens wybrać się w listopadzie. Moją pierwszą myślą było południe Europy, ale we Włoszech w listopadzie bywa 10 stopni i pada deszcz. Nie jest to najlepszy miesiąc na wycieczki po naszym kontynencie. Potem w mojej głowie pojawiła się myśl, że skoro nie na południe to może… na północ? W końcu w listopadzie mija nam pół roku w Szwecji, a my poza najbliższym rejonem niewiele zwiedziliśmy. I tak powoli zaczął się tworzyć plan na wyjazd… zza koło podbiegunowe. W listopadzie oznacza to śnieg, mróz oraz możliwość zobaczenia zorzy polarnej. Dodając do tego gorącą saunę, piękny park narodowy oraz niesamowitą restaurację serwująca trzydaniowe menu w miasteczku, gdzie mieszka 100 osób, okazało się to być planem idealnym. Dzisiaj kilka informacji dla tych, którzy również chcieliby się wybrać na daleką północ.

Naszym celem została Kiruna oraz położone 80km dalej Abisko. Lotnisko w Kirunie jest maleńkie – posiada tylko jedną bramkę jako kontrolę bezpieczeństwa, a dolecieć tam można tylko ze Sztokholmu. My wybraliśmy loty z Norwegian (niecałe 300 zł za osobę w dwie strony), na pewno do Kiruny lata jeszcze SAS.
W piątkowe przedpołudnie wylecieliśmy z Arlandy, żeby nieco ponad godzinę później wylądować w śnieżnym królestwie. Biel śniegu i czerwień budynków towarzyszyły nam od lotniska przez cały wyjazd.

 

 

 

 

 

Jeśli prosto z lotnika zamierzacie wybrać się do Kiruny do wyboru macie autobusy (110 SEK, czyli ok 50 zł za osobę), taksówki, wypożyczenie samochodu (choć to opcja tylko dla tych co pewnie czują się w jeździe po śniegu ;)) lub transfer z hotelu, jeśli jest taka opcja.
Warto wspomnieć, że autobusy są zsynchronizowane z lotami i w razie opóźnień – będą czekać.
My na początku skierowaliśmy się do Abisko, wybierając transfer z Visit Abisko. Po niecałych 2h w drodze, śnieżycy i przyuważenia łosia na poboczu dotarliśmy do zaśnieżonej wioski, gdzie mieszka nieco ponad 100 osób i jest tylko jeden sklep ‘w okolicy’. Zatrzymaliśmy się w Abisko Mountain Lodge – z racji rozmiaru miasteczka noclegi w sezonie zórz i zimowych atrakcji rozchodzą się bardzo szybko. Zanim kupicie bilety na samolot, lepiej poszukajcie noclegu ;)
Największą zaletą tego wyboru jest restauracja znajdująca się w ‘hotelu’. Każde danie nas zachwycało i ciężko było uwierzyć, że można tak dobrze zjeść na końcu świata.

 

Ponieważ o tej porze roku słońce w tym rejonie ‘wznosi się’ (dużo powiedziane, w Abisko nie widać go na horyzoncie, po prostu robi się nieco jaśniej) na ok 3-4h dziennie (w połowie grudnia nie wznosi się już wcale), przyjechaliśmy już po ciemku i w zasadzie jedynie mogliśmy wybrać się na spacer z latarkami.
Abisko znajduje się nad jeziorem Torneträsk oraz tuż przy parku narodowym. Park jest niezwykle urokliwym miejscem, idealnym na kilka godzin trekkingu. Nas oczarował śnieżnym krajobrazem, szczególnie w rejonie kanionu.
Inną z atrakcji jest także Aurora Sky Station, znajdująca się na szczycie pobliskiej góry, na którą wjeżdża się wyciągiem krzesełkowym.
Można się również wybrać na wycieczkę do Narwiku, przejazd psim zaprzęgiem czy do wioski Samów – rdzennych mieszkańców tego rejonu. Choć ja osobiście nie jestem fanką atrakcji wykorzystujących zwierzęta oraz ludności rdzenne, które wielokrotnie w swojej historii doświadczały gnębienia ze strony pozostałych, na ogół białych, mieszkańców.

 

 

 

 

Ostatni nocleg spędziliśmy w Kirunie. Pomiędzy Kiruną a Abisko kursują pociągi, natomiast na ogół są to pojedyncze połączenia w ciągu dnia, więc ten przejazd również warto zaplanować wcześniej. Jeśli wybierzecie kurs w środku dnia to czekają Was niesamowite widoki – rzadki, północny las i pełno śniegu. Wraz z różowym światłem niskopołożonego słońca malują cudowny krajobraz.
Tutaj na nocleg wybraliśmy SPiS, również z restauracją w budynku oraz kawiarnią położoną 100m dalej.
Kiruna jest miasteczkiem przemysłowym, gdzie wydobywana jest ruda żelaza. A samo miasteczko jest dość niezwykłe ze względu na to, że po naruszeniu terenu przez kopalnię, niektóre jego części musiały zostać przeniesione kilka kilometrów dalej, by uniknąć zawalenia! Jedną z najbardziej znanych atrakcji jest Ice Hotel, w którym oprócz wycieczki można zarezerwować nocleg. Nam niestety nie starczyło czasu, ale jestem pewna, że jest to niezwykłe miejsce.
Na koniec naszego wyjazdu zdecydowaliśmy się wybrać do miejscowego SPA w Camp Ripan. Sauna, zimny kubeł wody na głowę oraz baseny wewnętrzne i zewnętrzne (tak, prawie po śniegu do basenu) pozwoliły się zrelaksować i wygrzać.

 

Wśród wszystkich atrakcji nie mogło zabraknąć także polowania na zorzę. Nie był to nasz główny plan na wyjazd, mimo tego, że w Abisko zorza widoczna jest bardzo często (szczególnie ze szczytu góry oraz nad jeziorem). Mimo wszystko jest to efekt dość nieprzewidywalny – zależny od aktywności burz słonecznych oraz pogody nad miejscem obserwacji. Nam udało się zobaczyć delikatną zorzę. Choć widziałam zdjęcia zrobione tydzień wcześniej, gdzie prawie całe niebo było oplecione zielonymi wzorami i tak uważam, że nam się poszczęściło :)

 

 

6 Replies to “Abisko i Kiruna, czyli wyprawa za koło podbiegunowe”

  1. Jak ja marzę o takich czapach ze śniegu, o zaspach! Przepiękne miejsce. Zazdroszczę Ci bardzo, już tęsknię za zimą! :)

  2. Boże, jak pięknie! Jak w bajce!!! :)

  3. Pięknie!! Ale nadal wolę takie zdjęcia oglądać niż widzieć na żywo, zamarzłabym po 5 minutach ;)

  4. Ależ tam jest bajkowo :-)

  5. Wow! Pięknie! Marzy mi się zobaczenie zorzy, z pewnością kiedyś się wybierzemy w taką podróż :) Dzięki za praktyczne wskazówki :)

  6. Przepiękne! Jak z bajki :)

Dodaj komentarz